Plandemiczna depopulacja

Zaktualizowano: lip 6

Noszenie maseczek jest przyczyną utraty zdrowia




Przestrzeganie wprowadzonych przez Radę Ministrów i nie mających mocy sprawczej nakazów zasłaniania ust i nosa stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. Uniemożliwianie prawidłowej wentylacji dróg oddechowych oznacza wzrost poziomu dwutlenku węgla w krwiobiegu. Organizm pozbawiany jest naturalnej ilości najsilniejszego środka leczącego choroby układu oddechowego – tlenu cząsteczkowego (O2). Ponadto, maski antycovidowe najczęściej są pochodzenia petrochemicznego. Im nowsza jest maseczka, tym więcej wydziela lotnych substancji chemicznych. Najczęściej są one pochodzenia petrochemicznego. Im nowsza maska i im dłużej noszona, tym większa ich ilość trafia do dróg oddechowych użytkownika. Przepełnienie płuc toksyczną substancją chemiczną może wywołać zaburzenia oddychania. Wiele osób cierpi na różne choroby układu oddechowego lub nadwrażliwość chemiczną, bóle i zawroty głowy, zmęczenie. Uniemożliwianie prawidłowego odkaszlnięcia, wykichania zarazków oraz wyplucia flegmy i śluzu jest kolejnym czynnikiem chorobotwórczym związanym z zakrywaniem ust i nosa. Systematycznie zatruwa krew i organy wewnętrzne organizmu. Zakłócone oddychanie zwiększa stres. Stres obniża odporność. Podczas stresu podwyższa się poziom kortyzolu. Prowadzi to do upośledzenia zdolności poznawczych, wytłumia funkcje tarczycy, powoduje hiperglikemię, zmniejsza gęstość kości i tkankę mięśniową, podwyższa ciśnienie krwi, obniża odporność na reakcje zapalne w ciele, spowolnia gojenie się ran. Im dłużej jesteśmy zmuszeni do noszenia maski, tym bardziej jest to denerwujące i jednocześnie stresujące staje się samo wychodzenie gdziekolwiek.


Według danych Stowarzyszenia Lekarzy i Chirurgów Amerykańskich, rozmiar cząsteczki wirusa SARS-COV-2 wynosi 0,125 mikrona (μm), wirusa grypy dla porównania 0,08-0,12 μm. Nawet maska chirurgiczna ma otwory między jej włóknami kilkaset razy większe niż średnica cząsteczki wirusa, najczęściej około 100 mikronów (μm). Jest to niewystarczający poziom filtracji w odniesieniu do jakichkolwiek wirusów. Nadzieja, że noszenie maseczek zapobiega rozprzestrzenianiu się pandemii jest taka jak na złowienie szprotki siecią na wieloryby.


Brak skuteczności masek chirurgicznych wskazuje, że wszelkie inne formy zasłaniania twarzy są bezsensowne. Jeżeli jednak ktoś decyduje się na irracjonalne posłuszeństwo faszystowskim wytycznym Rady Ministrów, powinien zmieniać maseczkę nie rzadziej niż co piętnaście minut. Jest to spowodowane tym, że ze względu na dużą wilgotność i temperaturę pod maską następuje przyspieszone namnażanie się groźnych patogenów z przełyku oraz jamy ustnej.


Jak więc uchronić się przed zachorowaniem? W zasadzie nie ma takiej metody. Jedynym skutecznym środkiem profilaktycznym w obronie przed wirusami jest utrzymywanie indywidualnej odporności immunologicznej. Tzw. zdrowy sposób życia. Zakrywanie twarzy jest tego przeciwieństwem.


Dodam, że ponad czterdziestu wybitnych lekarzy i naukowców w wypowiedziach o pandemii twierdzi, że jesteśmy oszukiwani. Dziesiątki wybitnych specjalistów z dziedziny wirusologii, pulmonologii, epidemiologii, mikrobiologii, biochemii, prawa i innych naukowców z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Francji, USA, Danii, Izraela, Rosji, Kanady, Grecji oraz Polski doszło do wspólnych wniosków, że:


– nie ma żadnej pandemii!

– wskaźnik śmiertelności zakażonych wirusem – poniżej zwykłej grypy!

– testy na SARS-CoV-2 są wadliwe!

– ilość zgonów na COVID-19 jest nieprawdziwa!

– nie wszyscy powinni podlegać izolacji!

– maseczki nie chronią przez zakażeniem, są zagrożeniem dla zdrowia!

– kwarantanna nie jest potrzebna – wręcz szkodzi zdrowiu!

– dzieci i młodzież powinni chodzić do szkół!

– gospodarka powinna normalnie funkcjonować!

– decyzje rządów powodują ekonomiczny kryzys!


Opracowanie skutecznej szczepionki na wirusa jest tylko jednym z kłamstw wielopoziomowej manipulacji wdrażanej w Polsce i na świecie od ponad trzech dekad. Szczepionki są nieskuteczne, bowiem wirusy ciągle mutują. W momencie zakończenia badań nad szczepionkami, która z racji wszystkich procedur bezpieczeństwa zabiera długie lata, są one bezużyteczne.


Kolejnym kłamstwem są statystyki zarażeń, którymi codziennie bombarduje się społeczeństwa. Według dyrektora ds. badań firmy Pfizer, dr Mike Yeadon, test PCR nie rozróżnia zakaźnego wirusa od niezakaźnego kwasu nukleinowego. Ministerstwo Zdrowia codziennie straszy komunikatami dotyczącymi liczby osób rzekomo zakażonych SARS-CoV-2, bazując na badaniach wymazów z nosogardzieli metodą PCR, czyli łańcuchowej reakcji polimerazy (ang. polymerase chain reaction). Problem w tym, że tą metodą stosowaną na masową skalę w laboratoriach diagnostycznych w Polsce i na świecie nie da się w żadnym razie potwierdzić zakażenia SARS-CoV-2.


Angażowanie całego społeczeństwa do walki z wydumaną pandemią (niewidzialnym fikcyjnym wrogiem), kosztem jego zadłużania i zubożania oraz doprowadzania do niewydolności „służby zdrowia”, którą skupia się na fikcyjnym zagrożeniu o znikomej śmiertelności na poziomie zwykłej sezonowej grypy, kierując na niego wszelkie środki i działania, a przy tym ignorując dotychczas rozpoznane i leczone schorzenia śmiertelne, zwiększając jeszcze bardziej ich śmiertelność, to zbrodnia przeciw ludzkości. Za zasłoną zaplanowanej pandemii strachu, rządy z premedytacją generują dla własnych narodów gigantyczne długi, niemożliwe do spłacenia przez te społeczeństwa. W efekcie ma to doprowadzić do utraty suwerenności państw narodowych oraz ich rozpadu, przejęcia ich w zarządzanie przez korporacje, doprowadzenie do utworzenia systemu totalitarnego (w którym człowiek nie ma żadnych praw) z jednym rządem światowym na czele. Ten system totalitarny wdrażany przy równoczesnym masowym ogłupianiu społeczeństw, jest opisany między innymi w książce Aldus’a Huxley’a „Nowy Wspaniały Świat”.


Przysłowiowym „gwoździem do trumny” wszelkich, nakazów, zakazów i obostrzeń dotyczących m.in. zasłaniania ust i nosa jest opublikowany pod adresem listlekarzy.pl otwarty list 430 polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz i mediów z 5.10.2020 roku jako wiarygodnego źródła merytorycznej wiedzy na temat wykreowanej w przestrzeni publicznej jedynie opartej na kłamstwach pandemii strachu:


W sytuacji zagrożenia infekcją należy wzmacniać naturalną odporność poprzez zdrowe, pełnowartościowe odżywianie, oddychanie świeżym powietrzem, bez maseczki, zredukowanie stresu i zaspokajanie kontaktów społecznych i emocjonalnych. Z badań naukowych wynika, że śmiertelność ta (z powodu zakażenia SARS-Cov-2) sytuuje się na poziomie 0,02-0,4% czyli na poziomie normalnej fali grypy sezonowej). W Polsce do dn. 7.09.2020 zmarło 300 osób z dodatnim testem PCR bez chorób współistniejących, czyli 0,01%. Rozprzestrzenianie się wirusa zachodzi poprzez zarażenie drogą kropelkową (tylko u pacjentów, którzy kaszlą lub kichają) i aerozolową w zamkniętych, niewentylowanych pomieszczeniach. Dlatego też zakażenie jest niemożliwe na otwartym powietrzu. Śledzenie kontaktu i badania epidemiologiczne pokazują, że zdrowi ludzie (lub nosiciele bezobjawowi z pozytywnym wynikiem testu) są niemalże niezdolni do przeniesienia wirusa, stąd nie są dla siebie nawzajem zagrożeniem. Również przenoszenie wirusa przez przedmioty (np. pieniądze, zakupy czy wózki sklepowe) nie zostało udowodnione naukowo.


Maski są wskazane w przypadku kontaktu z grupą ryzyka lub osobami z niewydolnością oddechową i zmniejszają ryzyko infekcji drogą kropelkową. Jak przedstawiono w badaniach splot włókien w polecanych do powszechnego noszenia maseczkach bawełnianych ma wielkość rzędu mikrometrów, podczas gdy wielkość wirusów mieści się w granicach nanometrów czyli jest 1000-krotnie mniejsza. Nie ma więc podstaw fizycznych do twierdzenia, że maski chronią przed wirusem przenoszonym drogą powietrzną i zmniejszają jego ewakuację w przypadku drogi kropelkowej od chorego z objawami infekcji. Noszenie masek daje efekty uboczne. Niedobór tlenu (ból głowy, nudności, znużenie, utrata koncentracji) pojawia się dość szybko i ma efekt podobny do choroby wysokościowej. Pacjenci skarżą się na bóle głowy, problemy z zatokami i oddychaniem.


Zakumulowane CO2 prowadzi dodatkowo do toksycznego zakwaszenia organizmu, co niekorzystnie wpływa na odporność. Niektórzy eksperci ostrzegają nawet, że wirus rozprzestrzenia się lepiej przy nieodpowiednim noszeniu maski. Belgijski Kodeks Pracy (Kodeks 6) opisuje zawartość CO2 (wentylację w miejscu pracy) rzędu 900 ppm, maksymalnie 1200 ppm w szczególnych okolicznościach. Po noszeniu maski przez 1 minutę ten toksyczny limit jest znacznie podwyższony, trzykrotnie lub czterokrotnie przekraczając dopuszczalne maksymalne wartości. Jest to sytuacja oddychania w bardzo słabo wentylowanym pomieszczeniu. Standardy amerykańskie i unijne określają dopuszczalną koncentrację CO2 800-1500ppm.


Marco Pacori - włoski psycholog i psychoterapeuta zwrócił uwagę na konsekwencje obowiązkowego noszenia masek w wieku rozwojowym. Maska obejmuje dużą część twarzy, uniemożliwiając rozpoznanie, interpretację i imitację wyrazu twarzy. Według najwybitniejszych badaczy z dziedziny psychologii znanej jako "język ciała", mimika twarzy jest jednym z najważniejszych aspektów komunikacji międzyludzkiej. Obszar mózgu nazywany FFA (obszar fuzji twarzy) dojrzewa w wieku rozwojowym. Jeśli podczas tej fazy rozwoju twarz przez większość czasu jest przykryta maską (godziny spędzone w szkole z kolegami z klasy i nauczycielami), istnieje ryzyko, że obszar ten zaniknie, co spowoduje, że dziecko nie będzie już w stanie odróżnić jednej twarzy od drugiej, lub stworzyć obrazu siebie samego, aby móc rozpoznać cechy wyróżniające płeć; w praktyce młody człowiek będzie dorastał bezpłciowy, bez tożsamości i bez zdolności do zrozumienia, z kim ma do czynienia.


Wszystko to stawia wielki znak zapytania wobec całościowej strategii izolacji społecznej i obowiązkowych masek dla zdrowych ludzi - nie ma naukowych dowodów, które by to wspierały.


Maksyma "Po pierwsze nie szkodzić" jest właśnie podważana przez obecne środki i wizję możliwego wprowadzenia ogólnej szczepionki, która nie będzie poddana wcześniej szczegółowemu testowaniu.”


Nawet Łukasz Szumowski - były Minister Zdrowia, 26 lutego 2020 roku na antenie RMF FM mówił jednoznacznie o tym, że maseczki nie zabezpieczają przed wirusem i nie widzi sensu ich noszenia. W tym samym materiale zrównał koronawirusa z grypą oraz przychylił się do bezcelowości noszenia maseczek przez osoby, które nie mają objawów wskazujących na chorobę zakaźną.


Jarosław Pinkas, ówczesny Główny Inspektor Sanitarny, 4 września 2020 roku na antenie Radio ZET oświadczył, że maseczki mają raczej funkcję propagandową niż ochronną. Według niego maseczka świadczy o tym, że mamy pandemię (czyli przyznał, że nie decydują o niej aspekty obiektywne). Ma nam ona przypominać, że jesteśmy w trudnym czasie, jakby tu chodziło o wywołanie przez polityków efektu psychozy. Wyciągając z kieszeni swoją bawełnianą maseczkę (brak zachowania jakichkolwiek procedur sterylności i higieny) J. Pinkas przyznał, że cała agenda maseczkowa nie ma aspektu medycznego, lecz psychologiczny. Snuł narrację, że noszenie maseczek jest tylko zaleceniem, który każdy ma obowiązek przestrzegać a przymus ich zakładania i wymagania nie musi mieć pokrycia w polskim prawie. Zasygnalizował, że element opresyjności jest niewskazany a najlepszą metodą wprowadzenia wymogu maseczkowego ma być kodowanie siebie nawzajem poprzez wywieranie presji społecznej z odwoływaniem się do odpowiedzialności, racjonalności.


Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów, 30 czerwca 2020 roku na wiecu w Świdniku, nawoływał seniorów do wzięcia udziału w nadchodzących wyborach twierdząc, że ta choroba została zwalczona i jest pod kontrolą, więc „nie ma się czego bać”. Zrównał ją z innymi chorobami i namawiał by się nie bać na zapas. Publicznie zaaprobował również chodzenie na wiece bez maseczek, pomimo panującego wtedy rządowego "nakazu zasłaniania ust i nosa" . W dniu 1 lipca 2020 roku na wiecu w Tomaszów Mazowieckim, przekonywał, że nie należy się obawiać tego wirusa, bo „on jest już w odwrocie, już teraz nie trzeba się jego bać”, ponieważ „trzeba pójść na wybory tłumnie”.


Podsumowując, elementarna wiedza o funkcjonowaniu organizmu bardzo mocno przemawia przeciwko zakrywaniu ust i nosa u osób zdrowych. Wymuszanie zakrywania ust i nosa jest nielegalną i brutalną ingerencją w podstawowy dla życia proces oddychania. Nielegalną, bowiem według art.31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej „ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw ( ... ) nie mogą naruszać ISTOTY WOLNOŚCI i praw” obywateli. Brutalną, gdyż nie pozwala na wymianę gazową, na skutek czego zaburza przemianę materii, powodując regularne zatruwanie organizmu. Organy wewnętrzne z powodu niedoboru tlenu we krwi nie mogą prawidłowo funkcjonować. Dodatkowo wchłanianie drobnoustrojów gromadzących się i namnażających się w zasłaniającej usta i nos masce stanowi stałe zagrożenie dla zdrowia. Pozbawienie możliwości swobodnego oddychania ma głęboki wymiar psychologiczny i symboliczny. Może poważnie rzutować na odporność i wydolność populacji. Na skutki nie będziemy długo czekać. Staniemy w naszym kraju przed problemem, który będzie dotyczył dosłownie całego społeczeństwa.


Szerzej:

Jeżeli niniejszy artykuł spodobał się Tobie, wspomóż mnie poprzez wpłatę dowolnej kwoty na mój rachunek bankowy podany w nagłówku strony lub poprzez paypal: paypal.me/adamkloszewski

835 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie