Patologia w firmach ochroniarskich

Zaktualizowano: lip 6

Przegląd kilku standardowych zjawisk patologicznych w branży ochroniarskiej

Łamanie praw pracowniczych

Stałą praktyką na rynku ochroniarskim jest zatrudnianie pracowników w ramach jednego stosunku pracy ukrytego pod kilkoma umowami cywilnoprawnymi. Umowy te są zawierane ze spółkami wchodzącymi w skład jednej grupy kapitałowej. Jest to działanie opłacalne dla pracodawcy. Bowiem w ten sposób optymalizuje koszty zatrudnienia. Rzeczywisty „właściciel” zakładu pracy poprzez odpowiednie przekształcenia struktury organizacyjnej doprowadza do formalnego związania pracownika stosunkiem umownym z podmiotami od siebie uzależnionymi i pozbawionymi uprawnień „właścicielskich”. Następnie podstawowe wynagrodzenie za wykonaną pracę jest wypłacane w ramach etatu w jednej spółce, zaś wynagrodzenie z tytułu nadgodzin – w ramach etatu w drugiej. Jest to działanie nielegalne i stanowi obejście przepisów o czasie pracy w godzinach nadliczbowych (zob. wyrok SN z 30.6.2000 r., II UKN 523/99, OSNAPiUS Nr 4/2002, poz. 179 oraz uchwała SN z 12.4.1994 r., I PZP 13/94, OSNAPiUS Nr 3/1994, poz. 39).


Warto w tym miejscu wyjaśnić, co to jest stosunek pracy. Jest on zdefiniowany w art. 22 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks Pracy (Dz. U. 1974 Nr 24 poz. 141 z późniejszymi zmianami). Poprzez jego nawiązanie pracownik zobowiązuje się do osobistego wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz konkretnego pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Nawiązanie takiego stosunku nakłada na pracodawcę obowiązek zawarcia z pracownikiem umowy o pracę zawierającej tzw. essentialia negotii, i doręczenia mu jej. Zastąpienie jej umową cywilnoprawną jest niedopuszczalne prawnie.


Pracodawcy stosujący takie metody nielegalnej optymalizacji kosztów zatrudnienia nadużywają prawa w rozumieniu art. 5 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. 1964 Nr 16 poz. 93 z późn. zm.). Ten przepis stanowi, że Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony (zob. wyrok SN z 17.3.2015 r., I PK 179/14). Koresponduje z tym art. 58 § 1 k.c., który stanowi, iż Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna (...). Oczywiście nie chodzi o utworzenie kilku spółek, ale o posługiwanie się nimi do ominięcia prawa(zob. wyrok SN z 5.11.2013 r., II PK 50/13, OSNP Nr 9/2014, poz. 129).


Zdarza się, że pracownicy są przekonani, że zatrudnia ich jakaś grupa kapitałowa. Nic bardziej mylnego. Ze stanowiska Sądu Najwyższego wyrażonego w uchwale z 16 czerwca 2016 r., III UZP 6/16 wynika, że na gruncie art. 3 k.p. pracodawcą nie może być grupa spółek. Pracodawcą może być tylko jeden podmiot określony w art. 3 k.p. A więc jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna (zob. wyrok SN z 13.3.2012 r., II PK 170/11). Obowiązki pracownicze rzekomo wykonywane na rzecz kilku podmiotów są w rzeczywistości obowiązkami wykonywanymi w ramach jednego stosunku pracy i na rzecz jednego pracodawcy.


Zatrudnieni przez nieuczciwych pracodawców są uprawnieni do sądowego dochodzenia swoich praw. Jest to istotne, bowiem prawa te mają wpływ na ich wynagrodzenie jak też składki odprowadzane na późniejsze emerytury. Nie można pozostawać obojętnym na nadużycia silniejszych wobec słabszych. Zatrudnienie nie może być uzależnione od przyzwolenia pracowniczego na bycie okradanym.


Praca "pod wpływem"

Nie jest żadną tajemnicą, że korporacje ochroniarskie zatrudniają ludzi z różnych środowisk. Są to zarówno osoby z wyższym wykształceniem, nawet z kilkoma fakultetami, jak też osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym. Czasami są to powszechne zaburzenia osobowości, jak np. osobowości schizoidalne, histrioniczne, borderline czy narcystyczne. Zdarzają się też osoby z chorobami, jak np. alkoholizm i wtórna depresja alkoholowa. Zadaniem kierowników jest rozeznanie się w predyspozycjach psychicznych osób do powierzanej pracy. Odpowiednie osoby są kierowane prestiżowych miejsc, jak np. ambasady, rezydencje, hotele. Inne sa kierowane do pracy np. na pustych parkingach. Sprawny kierownik umiejętnie dopasuje człowieka do odpowiedniego zadania.


Totalną porażką jest sytuacja, o której poinformował autora artykułu pracownik jednej z bardziej rozpoznawalnych spółek świadczących usługi ochroniarskie m. in. na obszarze Piaseczna. Otóż, zarówno kierownik jak też koordynator pracy ochroniarzy wiedząc, że jeden z podległych im pracowników jest kompletnie pijany, nie tylko nie polecili mu zakończyć pracę w tym dniu, ale pozwolili mu dalej patrolować strefę ruchu przeznaczoną dla TIR-ów. Bowiem miało to miejsce na terenie przeznaczonym do rozładunku i załadunku floty spedycyjnej. Co więcej, w środku tygodnia w dzień, gdy ruch pojazdów był natężony.


Od strony prawnej kwestię tą reguluje przede wszystkim art. 14 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. Nr 35 poz. 230). Przepisem tym ustawodawca wprowadził m. in. zakaz spożywania napojów alkoholowych na terenie zakładów pracy. Natomiast poprzez art. 16 ust. 1 zabronione jest wnoszenie napojów alkoholowych na teren zakładów pracy. Zgodnie z art. 17 ust. 1 osoba kierująca pracą ma obowiązek niedopuszczenia do pracy pijanego pracownika jak też takiego, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że spożywał alkohol w czasie pracy. Nie jest do tego potrzebna szczególna forma ani badanie alkomatem (wyrok Sądu Najwyższego z 11 lutego 2000 r. II UKN 401/99).


Zachowanie trzeźwości w czasie pracy jest jednym z podstawowych obowiązków pracowniczych (tak m.in. wyrok SN z 23 lipca 1987 r. I PRN 36/87). Pomijając okoliczność, że zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 9 lipca 2015 r., (I PK 247/14) pijaństwo w pracy stanowi ciężkie naruszenie obowiązków służbowych uprawniające pracodawcę do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w trybie art. 52 §1 pkt. 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U.2019.0.1040 t.j.), to opisany przypadek - jako że pijany spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym – stanowi wykroczenie z art. 86 § 2 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. 2019.0.821 t.j.).


Zachowanie kierownika i koordynatora jest karygodne i szkodliwe dla pracodawcy. Art. 207 § 1 zdanie pierwsze ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 Nr 24 poz. 141) stanowi, że Pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy. Z kolei w § 2 ustanowione jest, iż Pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności pracodawca jest obowiązany: (…) 2) zapewniać przestrzeganie w zakładzie pracy przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, wydawać polecenia usunięcia uchybień w tym zakresie oraz kontrolować wykonanie tych poleceń, 3) reagować na potrzeby w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa i higieny pracy (...). Za przestrzeganie zasad BHP odpowiada zawsze pracodawca, który ma prawo wymagać od kierownika realizacji ustawowego zakazu dopuszczenia do pracy osoby pijanej jak też spożywającej w pracy alkohol. Zdaniem Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim (wyrok z 28 września 2015 r., IV P 158/14) nierzetelność w tym zakresie uzasadnia utratę zaufania do kierownika i może stanowić przyczynę dyscyplinarnego zwolnienia go z pracy. Jak na ten moment, sprawa jest "zamieciona pod dywan". Najwidoczniej dla spółki ochroniarskiej najważniejsze jest, żeby o niczym nie dowiedział się ochraniany klient.


Faszystowskie praktyki

Rozmowa z kolejnym informatorem ujawniła nieprzestrzeganie prawa przez korporację ochroniarską także w innych obszarach BHP. Opowiedział jak jego koordynator polecił mu uczestniczyć w zabezpieczeniu jednej z nocnych imprez organizowanych w ośrodku nad jednym z zalewów. Na miejscu pracownik ten otrzymał polecenie pilnowania sprzętu muzycznego znajdującego się obok głośnika. Pracodawca nie zapewnił ochroniarzowi ochronników słuchu. Postąpił z sposób niezgodny z przepisami Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29.11.2002 r. obligującymi go do zapewnienia swoim pracownikom środków ochrony słuchu, jeśli wartość hałasu w ośmiogodzinnym trybie pracy przekracza 85 dB). Wskutek zaniedbania ochroniarz doznał trwałego urazu słuchu i cały czas zażywa leki na uśmierzenie bólu. Pracodawca jednak nie poczuwa się do odpowiedzialności, aby zrekompensować pokrzywdzonemu utratę zdrowia. Liczy się tylko ile zarobił.


Inny rozmówca podzielił się z autorem niniejszego artykułu swoimi spostrzeżeniami z pracy w jednym z bardziej znanych supermarketów w Iwicznej. Prawo pracy szczegółowo reguluje, jaką ilość godzin może przepracować pracownik w ciągu doby i ile czasu potrzebuje na wypoczynek. Pracodawca ani władze ochranianego sklepu nie przejmowały się takimi drobiazgami jak przestrzeganie prawa. Ochroniarz pracował po piętnaście i pół godziny dziennie, często w ponad tygodniowym ciągu. To znaczy bez dnia wolnego. Praca była stojąca lub chodząca. Przerwy przysługiwały dwie po dziesięć minut każda. Jeżeli on lub któryś z ochroniarzy zgłodniał lub chciał odpocząć poza czasem przysługującej przerwy, udawał się do toalety pracowniczej, gdzie siadał na odwróconym wiadrze na przeciw pisuaru i tam mógł spożyć swój posiłek. Autor artykułu początkowo nie wierzył, aby we współczesnych czasach możliwe było aż takie upodlanie podległych pracowników. Jednakże rozmowy z innymi ochroniarzami pracującymi w tym samym supermarkecie utwierdziły go w przekonaniu, że to jednak prawda. Ten supermarket z uwagi na faszystowskie zachowania przełożonych względem podległych im osób jest określany nazwą jednego z bardziej znanych niemieckich obozów koncentracyjnych.


Takie praktyki to ewidentne złamanie art. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych rezolucją 217/III A w dniu 10 grudnia 1948 roku w Paryżu, który stanowi iż Artykuł 1 Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw.To również naruszenie art. 40 Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. 1997, NR 78 poz. 483), który stanowi, iż Nikt nie może być poddany (...) okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu (...). Nadto, pamiętając o opisanym wyżej 207 k.p., ustawodawca w art. 300 tej ustawy uregulował, że sprawach nie unormowanych przepisami prawa pracy do stosunku pracy stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego, jeżeli nie są one sprzeczne z zasadami prawa pracy.


Na pewno przepisami sprzecznymi z zasadami prawa pracy nie są artykuły 23, 24 i 448 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U.2019.0.1145 t.j). W pierwszym ustawodawca zagwarantował, iż Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, cześć, (...) pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Ten katalog nie jest zamknięty. Jest on rozwinięciem idei zawartej w art. 30 Konstytucji RP, zgodnie z którym Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Dlatego też w art. 24 § 1 k.c. uregulowano, że Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Według przepisu § 2 Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Natomiast poprzez art. 448 k.c. osobie, której dobra osobiste zostały naruszone, ustawodawca przyznał prawo do sądowego dochodzenia zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.


Pracownikowi który poniósł uszczerbek na zdrowiu wskutek zaniedbań pracodawcy, przysługuje uprawnienie do dochodzenia odszkodowania, zadośćuczynienia lub renty od pracodawcy. Podstawę prawną stanowi art. 415 k.c. (Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia) w zw. z art. 300 k.p. Dalej, zgodnie z art. 444 § 1 i 2 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien z góry pokryć sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.


Zgodnie z art. 6. k.c. oraz wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2005 r., I PK 293/04 poszkodowany pracownik jest zobowiązany wykazać przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej pracodawcy, czyli ciążącą na pracodawcy odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwolonego, poniesiony uszczerbek na zdrowiu oraz związek przyczynowy między zdarzeniem będącym wypadkiem przy pracy a powstaniem szkody. Ponadto, Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 marca 2008 r. (I PK 256/07) stwierdził, że wszelkie dolegliwości fizyczne i psychiczne mają charakter subiektywny i tylko sam zainteresowany może je zrelacjonować. Podlegają one weryfikacji z uwzględnieniem wiedzy medycznej i zasad doświadczenia życiowego, nie można jednak ich deprecjonować tylko dlatego, że są wynikiem subiektywnego poczucia krzywdy.


(Nie) odpowiedzialne podejście do pracy

Alkoholizm pracowników nie jest jedyną zmorą korporacji ochroniarskich. Informator podzielił się z autorem swoją wiedzą dotyczącą ochrony konkretnej placówki dyplomatycznej. Świeżo zatrudniony ochroniarz zaprzyjaźnił się z patrolującymi okolicę policjantami. Przez kilka miesięcy przeprowadzał ich przez teren ambasady, pozwalał im korzystać z pomieszczenia ochroniarskiego, gdzie w czasie swojej pracy zdarzało się im zasnąć. Wspólnie też oglądali filmy i mecze w godzinach nocnych. Razem też oglądali zarejestrowane telefonem komórkowym zachowanie żony ambasadora. Zimową porą miała ona w zwyczaju ubierać się w kombinezon narciarski, zakładać narty biegówki i jeździć nimi po nieodśnieżonych obszarach ogrodu. W porze ciepłej natomiast pasjonowało ją wyrywanie roślin zasadzonych przez ogrodnika i wyrzucanie ich na podjazd rezydencji ambasadora.


Trudno jest dziwić się podejściu do pracy ochroniarza, skoro jeden z dyrektorów zatrudniającej go korporacji wydał polecenie służbowe swoim podwładnym uczestniczenia w szkoleniu na ochroniarzy kwalifikowanych prowadzonemu przez jego znajomych. Oczywiście na koszt uczestników szkolenia. Instruktorzy wykazali się totalnym brakiem znajomości podstaw prawa. Co więcej, do ćwiczeń fizycznych zostały dopuszczone osoby bez przedstawienia zaświadczeń lekarskich zezwalających im na udział w nich. Ludziom starszym polecono wykonywać przewroty. Po zakończonym szkoleniu i zdaniu wewnętrznych egzaminów wspomniany dyrektor odmówił części osób przeszkolonych wydania zaświadczeń koniecznych do dalszej procedury ubiegania się o wpis na listę pracowników kwalifikowanych. Stwierdził, że chce aby te osoby zapisały się ponownie na kurs i ponownie zapłaciły za ukończone szkolenie. Bo liczy się zarobek.


Ciekawe historie rozgrywają się również w prestiżowych hotelach warszawskich. W jednym z nich – tym w którym według słów kolejnego rozmówcy zdarzają się goście lubiący dzieci „inaczej” jak też biegający bez ubrania - pewien starszy wiekiem i mało rozmowny ochroniarz ma w zwyczaju nadużywać zasady starszeństwa. Regułą jest, że podczas zmiany nocnej przysypia w pomieszczeniu monitoringu i chrapie. Zaś pracownicy firmy zewnętrznej muszą przez to stać przez całą noc w strefie przeznaczonej dla gości. Oczywiście, pozwala im na krótkie przerwy. Gdy potrzebuje do toalety. Albo zgłodnieje. Wtedy przywołuje współpracownika. Sam zaś udaje się do hotelowej kuchni i bezkompromisowo konsumuje żywność z zasobów hotelowych. Ale to nic nadzwyczajnego. Zastępca dyrektora hotelu dopuścił się złamania prawa. A dokładnie popełnił czyn noszący znamiona przestępstwa z art. 267 §1 k.k. w ten sposób, że bez uprawnienia uzyskał dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej i nie dotyczącej hotelu, natomiast umieszczonej na prywatnym i niejawnym publicznie blogu prowadzonym przez jedną z pracujących osób – i te informacje przekazał innym osobom. Z tego powodu osoba prowadząca blog rozstała się z pracą.


Następny informator przekazał ciekawostki dotyczące supermarketu budowlanego w okolicach Wilanowa. Otóż, panuje w nim niepisane porozumienie miedzy personelem a ochroniarzami. Jedna z kamer zamontowanych aby monitorować bezpieczeństwo, skierowana jest przez większość czasu na konkretne miejsce parkingowe. Powód jest bardzo konkretny. Celem jest uzyskiwanie wiedzy o obecności dyrektora sklepu w pracy. Najpopularniejsze pytanie zadawane ochroniarzom przez koleżanki i kolegów to "czy dyrektor już pojechał?". Aczkolwiek nie zawsze pytanie to pada w tak kulturalnej formie. Zdarza się też, że termin „dyrektor” zastępowany jest nazwą powszechnie uważaną za obraźliwą. Nazwa ta, jednosylabowa, jest powszechnie znana ludom słowiańskim, a także mieszkańcom Republiki Kazachstanu.


Zauważalne jest, że ochroniarze prawie zawsze zamykają się od środka w pomieszczeniu do monitoringu. Jest to niebezpieczne. Jeżeli któryś zasłabnie, niewykonalne będzie udzielenie mu pierwszej pomocy. Informator poinformował autora artykułu, że dzieje się tak, gdyż niektórzy z ochroniarzy zamiast pracować najzwyczajniej śpią w godzinach pracy, zajmują się innymi czynnościami na telefonach komórkowych lub czytają książki. Stąd też niska ilość wykrywanych złodziei. Liczenie kontrolne towaru znajdującego się poza budynkiem sklepu sprowadza się do pobieżnego wprowadzenia liczb przed zamknięciem, zaś rano zamiast przeprowadzenia ponownego liczenia, ochroniarze jedynie przechodzą się na około i beż liczenia wpisują, że ilość towaru zgadza się.


Nierzetelne podejście ochroniarzy do pracy przejawia się również w nieprawidłowej kontroli zgodności wystawionych paragonów z rzeczywiście zakupionymi towarami. Zamiast kontrolować ilość towaru po wystawieniu paragonu lub faktury, ochroniarze liczą go razem z kasjerami. Jest to działanie bez sensu. Przy większej ilości zakupionego towaru nie ma możliwości zapamiętania ilości wszystkich zakupionych przedmiotów. Stąd też wykrywane są tzw. Braki w asortymencie, czyli niezgodności pomiędzy teoretyczną a faktyczną ilością towaru znajdującego się w sklepie. Jeden z ochroniarzy informował swojego koordynatora o problemie, ale ten najwidoczniej zignorował temat, bo do czasu napisania artykułu nic się nie zmieniło.


Zatrważające jest również to, że ochroniarze podchodzą obojętnie do kwestii dyskryminacji osoby o orientacji mniejszościowej przez pracownice, wyrażające się o tej osobie w sposób obraźliwy poprzez zastąpienie jej imienia odpowiednikiem właściwym dla płci przeciwnej. Osoba dyskryminowana stwierdziła, że gdyby nie konieczność spłaty kredytu mieszkaniowego, zrezygnowałaby z pracy w tym sklepie. Zresztą, dyskryminacja z uwagi na orientację seksualną to nie jest jedyna nieprawidłowość wynikająca z ogólnej anarchii i braku jakiegokolwiek panowania nad sytuacją przez osoby sprawujące funkcje kierownicze. W tym samym sklepie zdarzyło się, że jeden z pracowników, podpuszczony przez pracownicę, poza czasem swojej pracy przybył do zakładu pracy i skierował groźby karalne (art. 190 § 1 k.k.) wobec ochroniarza. Dyrektor sklepu, najprawdopodobniej obawiając się o swoje stanowisko – zwłaszcza że wyciekło nagranie spadającej z najwyższej półki palety z grzejnikami i uderzającej w miejsce, gdzie zaledwie kilka minut wcześniej stał klient - zamiast podjąć działania w celu ustalenia stanu zdrowia psychicznego agresora i czy nie stanowi on zagrożenia dla innych osób, jedynie nakazał mu przeproszenie zaatakowanego człowieka i na tym zamknął sprawę. Nie wziął pod uwagę, że jeżeli ktoś raz dopuścił się zachowania antyspołecznego, jest prawdopodobne że postąpi tak ponownie. Czy tej patologii zostanie położony kres?


Niewątpliwą przyczyną zaistniałych sytuacji jest nierzetelne wykonywanie czynności ochroniarskich w ramach umowy zawartej pomiędzy korporacją świadczącą usługi ochroniarskie a właścicielem sklepu. Podstawowym przepisem znajdującym zastosowanie w tej sprawie jest art. 471 k.c. stanowiący, że Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania (…). W opisanym przypadku zachodzi normalny związek przyczynowy między nierzetelnością wykonywanych czynności ochroniarskich a zaistniałymi szkodami. Właścicielowi sklepu przede wszystkim przysługuje roszczenie o wykonanie zobowiązania, oraz o zapłatę odszkodowania za straty poniesione wskutek nierzetelnej pracy ochroniarzy. Wykonawca usług ochroniarskich odpowiada na zasadzie ryzyka wynikającego z wykonywania zobowiązania korzystając w pracy swoich pracowników. Przyjmuje więc ryzyko związane z powierzeniem innym osobom wykonania zobowiązania, ale w relacjach z wierzycielem to on ponosi odpowiedzialność. Na zasadach określonych w przepisach ustawowych może mu przysługiwać roszczenie regresowe.

PODSUMOWANIE

Patologia... taka myśl rodzi się w umyśle autora. Co jest przyczyną opisanego stanu? Zgodnie ze starym polskim przysłowiem "ryba psuje się od głowy". Poczynając od osób na stanowiskach kierowniczych, pragnących zachować swoje stanowiska bez liczenia się z podległymi ludźmi, a kończąc na nierzetelnych ochroniarzach. Skala zjawiska też jest zróżnicowania, zmienia się jego natężenie. Niektóre zachowania są od początku skrajnie niebezpiecznie lub nieodpowiedzialne, inne dopiero po pewnym czasie.


Jedną z najistotniejszych kwestii jest rola pracodawcy. Jeżeli ktoś od samego początku chce wzbogacić się łamiąc przy tym prawa osób zatrudnionych, trudno dziwić się, że nieprawidłowościami w funkcjonowaniu społecznym zarażają się ludzie mu podlegli. Pieniądze za wszelka cenę. Wiecznie mało. Przyjmowanie do wykonania kontraktów gdy z uwagi na chciwość pracodawców i oferowane przez nich niskie stawki wynagrodzenia brak jest wystarczającej ilości kompetentnych pracowników, aby je rzetelnie wykonać. Mówi się, że apetyt wzrasta w miarę jedzenia.


Dążenie do nadmiernego bogacenia się bez względu na metody jest naturalną skłonnością człowieka. Ale to zjawisko jest niepożądane społecznie. Historia wielokrotnie dowiodła, że zbytnie rozwarstwienie społeczne pod względem posiadanych dóbr i możliwości prowadzi do fatalnych skutków. Patologię należy zwalczać. Patologii należy zapobiegać. W ocenie autora artykułu najskuteczniejszą metodą w walce z nią jest wprowadzenie skutecznej kontroli przestrzegania prawa przez przedsiębiorców i pracodawców, oraz wysokich kar za nielegalne praktyki. Im wyższych tym lepszych. To jedyny skuteczny sposób, stosowany przez państwa cywilizowane.


Jeżeli niniejszy artykuł spodobał się Tobie, wspomóż mnie poprzez wpłatę dowolnej kwoty na mój rachunek bankowy podany w nagłówku strony lub poprzez paypal: paypal.me/adamkloszewski

161 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie