Prewencja prasy przez służby państwowe

Zaktualizowano: 3 kwi

Utrudnianie wykonywania czynności dziennikarskich w strefie przygranicznej jest nielegalne.

Autor niniejszego artykułu jest wydawcą i redaktorem naczelnym „Centralnego Szpitala Psychiatrycznego” zarejestrowanego pod numerem 3016 przez Sąd Okręgowy w Katowicach postanowieniem wydanym pod sygn. akt I Ns Rej. Pr. 37/20. Posiada więc status dziennikarza w rozumieniu Ustawy Prawo Prasowe. W dniach 1 i 2 grudnia 2021 r. w toku wykonywania działalności dziennikarskiej został kilkukrotnie zatrzymany przez służby państwowe na drogach prowadzących do miejscowości Krynki, Jurowiany, Grabowszczyzna, Ozierany Małe, Jamasze, Zubrzyca Mała, Minkowice, Tołcze. Następnie zablokowano mu przejazd, a nadto grożąc użyciem środków przymusu (w tym broni palnej) odmówiono przepuszczenia i prawa do przejazdu na drodze publicznej.


Prawo do swobodnego poruszania się po terenie kraju jest prawem chronionym konstytucyjnie, podobnie jak prawo do swobody działalności gospodarczej oraz prowadzenia działalności dziennikarskiej. Ponadto Konstytucja zakazuje blokady prewencyjnej, w tym cenzury prewencyjnej prasy. Tymczasem blokada przemieszczania na terytorium Polski w obszarze nadgranicznym z Białorusią oraz na terenie lasów państwowych leżących w granicach obszarów nadleśnictwo Hajnówka, nadleśnictwo Browsk, nadleśnictwo Białowieża, Białowieski Park Narodowy powoduje cenzurę prewencyjną prasy, bowiem uniemożliwia się dziennikarzom pozyskiwanie materiałów prasowych.


Mając powyższe na względzie rozważyć należy, czy prawo do swobodnego poruszania się ( wolność poruszania się ) oraz prawo do swobodnej działalności gospodarczej w tym działalności dziennikarskiej jest dobrem osobistym podlegającym ochronie prawnej albo w ogóle prawem podlegającym ochronie. Kwestia ta była przedmiotem wielokrotnych rozważań zarówno w doktrynie jak i judykaturze. Ustawa Kodeks Cywilny pochodząca z 1964 r. doczekała się szeregu analiz zarówno doktryny jak i Sądu Najwyższego w zakresie pojęcia „dobro osobiste”. Zważyć należy, że SN w Wyroku z dnia 14 listopada 1986 r. stwierdził, że dobra osobiste to niemajątkowe prawa dzięki którym strona może funkcjonować zgodnie ze swym zakresem uprawnień. W orzeczeniu SN z dnia z dnia 6 maja 2010 r. w sprawie pod sygn. akt II CSK 640/09 wskazano iż „Dobra osobiste, ujmowane są w kategoriach obiektywnych, jako wartości o charakterze niemajątkowym, ściśle związane z człowiekiem, decydujące o jego bycie, pozycji w społeczeństwie, będące wyrazem odrębności fizycznej i psychicznej oraz możliwości twórczych, powszechnie uznane w społeczeństwie i akceptowane przez system prawny. Nierozerwalne związanie tych wartości, jako zespołu cech właściwych człowiekowi, stanowiących o jego walorach, z jednostką ludzką wskazuje na ich bezwzględny charakter, towarzyszący mu przez całe życie, niezależnie od sytuacji w jakiej znajduje się w danej chwili. Katalog dóbr osobistych, wymienionych w art. 23 k.c., pozostających pod ochroną prawa cywilnego jest otwarty i wraz ze zmianami stosunków społecznych mogą pojawiać się i znikać pewne dobra.


Prawo do poruszania się po terytorium kraju oraz prowadzenia działalności prasowej to niemajątkowa prawa dzięki którym strona może funkcjonować zgodnie ze swym zakresem uprawnień.

Jak podkreślił Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu postanowienia z dnia 6 października 1998 r. w sprawie sygn. akt Ts 56 / 98 ( OTK 1998 nr 5 poz 84 ) o naruszeniu praw lub wolności konstytucyjnych danego podmiotu można mówić wówczas , gdy (…) ktoś poprzez wydanie konkretnego orzeczenia w sposób nieusprawiedliwiony wkroczył w sferę przysługujących temu podmiotowi praw lub wolności osobistych albo prawom tym lub wolnościom odmówił ochrony lub tez ich urzeczywistnienia. Przywołać także należy pogląd wyrażony w uzasadnieniu postanowienia z dnia 13 października 2016 r. wydanym przez Sad Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia pod sygn. akt II Kp 1256/16 w który wskazał Sąd iż rozważania w tej kwestii należy rozpocząć od wskazania, iż porządek prawny Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na źródłach prawa wskazanych w art. 87 ust. 1 Konstytucji (…) przedmiot postępowania w sposób niewątpliwy stanowi część porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej (…).


Sytuacja w sposób niewątpliwy stanowi konkretną szkodę dla interesu publicznego. Należy w tym miejscu przytoczyć orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 27.10.2014 sygn. akt Wa 23/14 „przedmiotem ochrony (…) jest jakiekolwiek dobro prawne, bez względu na to czy należy ono sfery prywatnej czy publicznej” (…) zgodnie bowiem z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, Co oznacza, iż prawo stanowi fundament jej funkcjonowania , na którym powinny się opierać organy państwa oraz obywatele. Prawidłowo skonstruowany porządek prawny stanowi dobro osobiste wszystkich obywateli stanowiąc gwarancje ich wolności i praw. Z niego wywodzą się także uprawnienia i kompetencje organów władzy publicznej, oraz podmiotów prawa prywatnego. W tej sytuacji zachowanie polegające na wpływaniu na ten porządek prawny (… ) niewątpliwie stanowi naruszenie interesu.


W ramach powództwa o ochronę dóbr osobistych można domagać się od organów władzy publicznej powstrzymania się od określonych działań wynikających z wykonywania ustaw lub rozporządzeń, jak również dochodzić od sprawców stosownego odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Zgodnie z powszechnie przyjęta doktryną ustawa zasadnicza jest aktem prawnym w którego skład materii mogą wchodzić różne zagadnienia w tym podstawy stosunków cywilnych a także określenia praw i wolności należnych jednostce. W rozumieniu teorii prawa Konstytucją jest więc także formą normy prawnej regulującą w sposób podstawowy i fundamentalny stosunki cywilne pomiędzy ogółem obywateli a władzą publiczną oraz pomiędzy jednostkami a władzą publiczną. Przykładem takiego rozwiązania jest przykładowo art. 77 ust. 1 Konstytucji normujący zakres odpowiedzialności władz publicznych w stosunku do obywatela.


Art. 1 KPC stanowi, iż przepisy ustawy stosuje się w celu rozpoznania spraw z zakresu praw cywilnego. Pojęciem tak wyrażonym zajmował się już Trybunał Konstytucyjny, który w uzasadnieniu wyroku z dnia 10 lipca 2000 r. wydanego pod sygn. akt SK 12/99 orzekł, iż niezgodny z Konstytucja jest art. 1 KPC rozumiany w ten sposób, iż w zakresie sprawy cywilnej nie mogą się mieścić roszczenia wynikające ze spraw, których źródłem jest wykonywanie władzy przez organ administracji publicznej. Jak wskazano w uzasadnieniu tegoż orzeczenia, Trybunał Konstytucyjny w pierwszej kolejności zajął się odpowiedzią na pytanie, które przepisy obowiązującej konstytucji statuują i określają treść prawa do sądu.


Prawo do sądu, choć swój bezpośredni wyraz znalazło dopiero w Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r., przynajmniej od 1989 r. traktowane było jako element polskiego systemu prawnego. Znajdowało ono wyraz w ratyfikowanych przez Polskę normach prawa międzynarodowego: art. 14 ust. 1 zd. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz art. 6 ust. 1 zd. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Obywatela. Na tle przepisów konstytucyjnych utrzymanych w mocy przez art. 77 Ustawy Konstytucyjnej z 17 października 1992 r. (Dz.U. Nr 84, poz. 426), podstawy normatywnej prawa do sądu upatrywano w art. 1 w związku z art. 56 ust. 1 tych przepisów (por. orzeczenia TK: sygn. K. 3/91 i K. 8/91, OTK w 1992 r., cz. I, s. 31-35, s. 81-84, K. 14/96, OTK ZU Nr 2/1997, poz. 16). Stanowiło ono zatem element zasady demokratycznego państwa prawnego i było rozumiane jako dyrektywa dla ustawodawcy, by wydane wcześniej przepisy wyłączające sądową ochronę praw obywateli dostosować do konstytucyjnej zasady. Jednocześnie zasada prawa do sądu miała stanowić wskazówkę interpretacyjną przy wykładni obowiązujących przepisów (por. M. Wyrzykowski [w:] Zasady podstawowe polskiej konstytucji, Warszawa 1998, s. 81).


W Konstytucji z 1997 r. prawo do sądu zostało expressis verbis wyrażone w art. 45 ust. 1, zgodnie z którym “każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Przepis ten, zamieszczony w rozdziale poświęconym wolnościom i prawom osobistym człowieka i obywatela, jest źródłem prawa podmiotowego przysługującego jednostce. Miejsce art. 45 w systematyce konstytucji wskazuje na autonomiczny charakter prawa do sądu. Nie jest ono jedynie instrumentem umożliwiającym wykonywanie innych praw i wolności konstytucyjnych, lecz ma byt samoistny i podlega ochronie niezależnie od naruszenia innych praw podmiotowych (por. A. Wróbel, Glosa do trzech wyroków Trybunału Konstytucyjnego, Przegląd Sejmowy z 2000 r., nr 1, s. 208). Konstytucyjna formuła prawa do sądu ma także inne znaczenie; stanowi zasadę prawa konstytucyjnego i w tym sensie jest dyrektywą tworzenia prawa i dyrektywą interpretacyjną. Trybunał Konstytucyjny wskazuje trzy zasadnicze elementy składające się na prawo do sądu:


1) prawo dostępu do sądu, tj. prawo uruchomienia procedury przed sądem - organem o określonej charakterystyce (niezależnym, bezstronnym i niezawisłym);

2) prawo do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej, zgodnie z wymogami sprawiedliwości i jawności;

3) prawo do wyroku sądowego, tj prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd” (K. 28/97, OTK ZU Nr 4/1998, poz. 50, s. 299).


Poza art. 45 ust. 1 konstytucji, powszechnie uważanym za normę statuującą prawo do sądu, wśród przepisów decydujących o kształcie tego prawa w polskim systemie prawnym wskazuje się także na art. 77 ust. 2 konstytucji, który ujmuje prawo do sądu niejako w formule negatywnej; jest to adresowany do ustawodawcy zakaz stanowienia przepisów, które zamykałyby komukolwiek drogę sądową do dochodzenia naruszonych wolności i praw. Odstępstwo od tej zasady jest dopuszczalne tylko na podstawie wyraźnego postanowienia konstytucyjnego. Ustawodawca zwykły nie może w sposób arbitralny pozbawiać prawa do sądu. (por. K. 28/97, OTK ZU Nr 4/1998, poz. 50, s. 300; K. 1/98, OTK ZU Nr 1/1999, poz. 3, s. 45; K. 20/98, OTK ZU Nr 1/1999, poz. 5, s. 71). Na kształt prawa do sądu składają się także: art. 173 głoszący niezależność sądów i trybunałów, art. 177 wprowadzający domniemanie właściwości sądów powszechnych we wszystkich sprawach z wyjątkiem spraw ustawowo zastrzeżonych do właściwości innych sądów oraz art. 178 konstytucji, stanowiący o niezawisłości sędziów (por. K. 1/98, OTK ZU Nr 1/1999, poz. 3, s. 45; J. Oniszczuk, Prawo do sądu w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, Biuletyn Trybunału Konstytucyjnego, 1999, nr 2-3, s. 83 i n. i tam analizowane orzeczenia).


Jak określił to sam Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu postanowienia z dnia 6 października 1998 r. w sprawie oznaczonej sygn. akt Ts 56 / 98 (OTK 1998 nr 5 poz. 84), o naruszeniu praw lub wolności konstytucyjnych danego podmiotu można mówić wówczas , gdy organ (…) w sposób nieusprawiedliwiony wkroczył w sferę przysługujących temu podmiotowi praw lub wolności osobistych albo prawom tym lub wolnościom odmówił ochrony lub tez ich urzeczywistnienia. Nie bez znaczenia dla niniejszej sprawy jest także i to, że w wyroku dnia 23 lutego 2010 r. wydanym pod sygn. akt P 20/09 wskazano: Trybunał Konstytucyjny przypomina, że pojęcia konstytucyjne mają charakter autonomiczny i nie mogą być utożsamiane z pojęciami funkcjonującymi w szczegółowych gałęziach prawa. Zgodnie z ustalonym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego przy ustalaniu treści terminów konstytucyjnych nie można też przyjmować założenia, że odpowiadają one identycznie brzmiącym terminom przyjętym w ustawodawstwie zwykłym. Przyjęcie takiego założenia otwierałoby bowiem drogę do obchodzenia gwarancji konstytucyjnych przez odpowiednie zawężanie zakresu określonych terminów w przepisach zamieszczonych w ustawodawstwie zwykłym. Wystarczyłoby odpowiednie zdefiniowanie pojęć (...) w ustawie, aby pozbawić uprawnione osoby gwarancji konstytucyjnych. W razie wątpliwości co do zakresu poszczególnych terminów konstytucyjnych, ustalając ich znaczenie należy brać jako punkt wyjścia ich zwykłe rozumienie w języku literackim.

W wyroku wydanym w sprawie pod sygn. akt SK 2/15 rozważając kwestie procedur (np. takich jaką jest ustawa KPC) wskazał Trybunał Konstytucyjny iż Ustawodawca nie może wprowadzać rozwiązań arbitralnych, ograniczających nadmiernie i bez istotnych racji prawa procesowe strony, których realizacja stanowi warunek prawidłowego i sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy. Do naruszenia gwarancji konstytucyjnych związanych z prawem do sądu dochodzi m.in. wówczas, gdy ograniczenie uprawnień procesowych stron (strony) będzie nieproporcjonalne dla realizacji takich celów jak zapewnienie większej efektywności postępowania czy szybkości, (zob. wyroki z: 16 listopada 2011 r., sygn. SK 45/09, OTK ZU nr 9/A/2011, poz. 97, cz. III, pkt 6.2; 30 października 2012 r., sygn. SK 8/12, OTK ZU nr 9/A/2012, poz. 111, cz. III, pkt 3; 8 kwietnia 2014 r., sygn. SK 22/11, OTK ZU nr 4/A/2014, poz. 37, cz. III, pkt 3.1).


Przypomnieć więc należy, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie pod sygn. akt P 6/2001 wskazał iż w zakresie praw konstytucyjnych „z zasady demokratycznego państwa prawnego zaś płynie dyrektywa interpretacyjna zakazująca zawężającej wykładni (…) wobec czego wszelkie ograniczenie (…) ochrony interesów jednostki wynikać muszą z przepisów ustawy zasadniczej. Jak bowiem wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 października 2004 r. wydanego pod sygn. akt SK 1/04 obowiązek realizacji uprawnień konstytucyjnych w tym prawa do sądu „powinien być tratowany jako norma formułująca „obowiązek efektywnej implementacji” a nie jako „dyrektywa programowa”.


Mając powyższe na względzie przypomnieć należy, że w powołanym na wstępie uzasadnieniu wyroku z dnia 10 lipca 2000 r. wydanego pod sygn. akt SK 12/99 zajmował się Trybunał Konstytucyjny rozumieniem normy art. 1 KPC w ten sposób, iż sąd powszechny nie jest uprawniony do rozstrzygania sporów pomiędzy jednostką a władzą publiczna w zakresie skutków stosowania przez władze publiczne swych władczych uprawnień wobec obywatela. Dokonując wykładni stosowania przepisu z art. 1 KPC Trybunał Konstytucyjny uznał za konieczne skonfrontowanie zakresu przedmiotowego spraw przekazanych sądom na podstawie kodeksu postępowania cywilnego z wzorcem konstytucyjnym. Z art. 45 ust. 1 ustawy zasadniczej wynika, że prawo do sądu obejmuje “sprawy” dotyczące jednostek i innych podmiotów tego prawa. Ustawodawca konstytucyjny nie zdefiniował pojęcia “sprawy”, którym posłużył się kształtując prawo do sądu; brak też jednoznacznego określenia tego pojęcia i w orzecznictwie. Występuje ono w różnych znaczeniach na tle poszczególnych gałęzi prawa. Odwołanie się do nich, jak wyjaśnił Trybunał Konstytucyjny w swym orzecznictwie, nie wystarczy jednak do objaśnienia pojęcia “sprawy” w znaczeniu konstytucyjnym. Trybunał przyjmuje bowiem, że konstytucyjne pojęcie “sprawy” ma - przynajmniej w pewnej mierze - znaczenie autonomiczne (por. wyrok z 10 maja 2000 r., K. 21/99, OTK ZU Nr 4/2000, poz. 109, s. 30).


Termin “sprawa” należy odnosić niewątpliwie do sporów prawnych między osobami fizycznymi i prawnymi; obejmuje on spory wynikające ze stosunków cywilnoprawnych, administracyjno-prawnych oraz rozstrzyganie o zasadności zarzutów karnych. Jego znaczenie nie wyczerpuje się jednak na tym katalogu; generalnie chodzi o “rozstrzyganie o prawach danego podmiotu”. Do kategorii praw, o których rozstrzyga sąd sprawujący wymiar sprawiedliwości należą więc “wszelkie inne prawa, których istnienie wynika z całokształtu obowiązujących regulacji prawa materialnego” (tamże, s. 30, 31). Prawo do sądu nie obejmuje natomiast sporów, w które nie jest uwikłany choćby jeden podmiot prawa prywatnego (K. 28/97, OTK ZU Nr 4/1998, poz. 50, s. 300). Trybunał wyraził też pogląd o charakterze ogólnym, iż “Prawo do sądu oznacza dla ustawodawcy obowiązek ustanowienia regulacji prawnej, która zapewni rozpatrzenie sprawy przez sąd, na żądanie zainteresowanego” (tamże, s. 302).


(…) szczególnego podkreślenia wymaga stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym prawo do sądu przysługuje niezależnie od tego, czy podmioty pozostające w sporze rzeczywiście są związane stosunkiem materialno-prawnym, czy też - wbrew twierdzeniu jednej ze stron - w konkretnym przypadku żaden stosunek prawny ich nie łączy (tamże, s. 300). Tylko takie rozumienie pojęcia “sprawy” stwarza gwarancje, iż ochrona sądowa przyznana obywatelom ma charakter rzeczywisty. Jeszcze przed wejściem w życie obowiązującej Konstytucji Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że “w państwie prawnym prawo do sądu nie może być rozumiane jedynie formalnie, jako dostępność drogi sądowej w ogóle, lecz i materialnie, jako możliwość prawnie skutecznej ochrony praw na drodze sądowej” (W. 14/94, OTK w 1995 r., cz. I, s. 219).


W takim rozumieniem konstytucyjnego pojęcia sprawy i - w konsekwencji - przedmiotowego zakresu prawa do sądu należy skonfrontować treść zaskarżonych przepisów kodeksu postępowania cywilnego. Art. 1 kpc głosi, iż kodeks “normuje postępowanie sądowe w sprawach ze stosunków z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego oraz prawa pracy, jak również w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych oraz w innych sprawach, do których przepisy tego kodeksu stosuje się z mocy ustaw szczególnych (sprawy cywilne)”. Z kolei art. 2 w § 1 kpc stanowi, że do rozpoznawania spraw cywilnych powołane są sądy powszechne, o ile sprawy te nie należą do właściwości sądów szczególnych, oraz Sąd Najwyższy. Zgodnie z art. 2 § 3 kpc w postępowaniu sądowym nie są rozpoznawane sprawy cywilne przekazane przepisami szczególnymi do właściwości innych organów.


W ocenie Trybunału Konstytucyjnego decydująca dla oceny konstytucyjności tych przepisów jest interpretacja pojęcia “sprawa cywilna”. Wobec wyliczenia w powołanym art. 1 kpc kilku konkretnych dziedzin prawa objętych drogą sądową (rodzinne, opiekuńcze, prawo pracy, ubezpieczeń społecznych), największe znaczenie ma ustalenie, co należy rozumieć przez sprawy “z zakresu prawa cywilnego”. Analiza tego pojęcia nie może mieć charakteru teoretycznego. Nie wystarczy też skupić się na literalnym brzmieniu zaskarżonych przepisów. Konieczne jest prześledzenie ich interpretacji dokonywanej w doktrynie i orzecznictwie oraz zbadanie, jak są one odczytywane w praktyce. (…)


W pierwszej kolejności Trybunał Konstytucyjny sięgnął do poglądów doktryny na temat przedmiotu procesu cywilnego. Poglądy te kształtowały się i ewoluowały w toku rozwoju historycznego. Obecnie uznaje się, że przedmiotem procesu jest tzw. roszczenie procesowe, oderwane od materialno-prawnego “usprawiedliwienia” roszczenia zgłaszanego w pozwie (por. W. Siedlecki, Postępowanie cywilne. Zarys Wykładu, Warszawa 1987, s. 164-165; K. Korzan, Roszczenie procesowe jako przedmiot postępowania cywilnego w kontekście prawa dostępu do sądu i prawa do powództwa, Księga Pamiątkowa ku czci Profesora W. Broniewicza, Łódź 1998, s. 184 oraz powołana tam literatura polska i zagraniczna). Roszczenie procesowe, to sama możliwość wniesienia sprawy do sądu i żądania ochrony. Roszczenie procesowe jest instytucją czysto procesową, czasem nie mającą odzwierciedlenia w prawie cywilnym materialnym. Obowiązkiem sądu jest zajęcie się roszczeniem procesowym i to niezależnie od tego, czy jest ono merytorycznie uzasadnione. W chwili, gdy pozew wpływa do sądu, sąd dokonuje jego oceny według treści żądania. Przedmiotem oceny na tym etapie postępowania jest bowiem wyłącznie roszczenie procesowe, a zatem twierdzenie powoda o istnieniu albo nieistnieniu określonej normy indywidualno-konkretnej przedstawione sądowi celem wiążącego ustalenia tego istnienia albo nieistnienia” (W. Broniewicz, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 1996, s. 147, szerzej: H. Pietrzkowski, Prawo do sądu, Przegląd Sądowy 1999, nr 11-12, s. 11, 12). (…)


Właściwe ujęcie przedmiotu procesu, tj. traktowanie go jako twierdzenia powoda o istnieniu lub nieistnieniu prawa, gwarantuje podmiotom daleko idącą możliwość występowania z powództwem. Szeroka dostępność powództwa jest “poważnym orężem w walce o przestrzeganie w demokratycznym państwie prawa zasady, że państwo jako organizacja polityczna pełni funkcję służebną wobec obywateli, co wyklucza traktowanie ich jak wasali” (K. Korzan, op.cit., s. 182). O dopuszczalności drogi sądowej sąd musi zatem decydować kierując się jedynie treścią pozwu, powołanymi w nim przepisami, a nie oceną zasadności żądania. Dopuszczalność drogi sądowej nie zależy bowiem ani od wykazania istnienia roszczenia, ani też od stosunku prawnego między stronami. Za takim ujęciem, uzasadnianym dotąd argumentami natury prawno-procesowej, przemawia dziś dodatkowo w treść art. 177 konstytucji, zgodnie z którym “sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości we wszystkich sprawach z wyjątkiem spraw ustawowo zastrzeżonych dla właściwości innych sądów”.


Trybunał Konstytucyjny w swym orzecznictwie przyjmuje, że “Ustawa zasadnicza wprowadza swoiste domniemanie drogi sądowej” (por. wyrok z 9 czerwca 1998 r., K. 28/97, OTK ZU Nr 4/1998, poz. 50, s. 300). Gwarancja prawa do sądu oznacza, że ustawodawcy zwykłemu pozostaje jedynie swoboda wyboru właściwej drogi sądowej - przed sądem powszechnym lub administracyjnym (tamże, s. 39). W braku wskazania, iż w konkretnej sprawie, z którą zainteresowany zwrócił się do sądu powszechnego, kompetentny jest inny sąd - sąd powszechny powinien sprawę rozpoznać merytorycznie. Tak należy rozumieć konsekwencje konstytucyjnego domniemania ustanowionego w art. 177 ustawy zasadniczej. W podobny sposób o przedmiotowej kwestii wypowiedział się także Sąd Najwyższy w postanowieniu z 22 kwietnia 1998 r. (I CKN 1000/97, OSN 1999, nr 1, poz. 6) w który wskazał Droga sądowa jest dopuszczalna, jeżeli powód opiera swoje roszczenia procesowe na zdarzeniach prawnych, które mogą stanowić źródło stosunków cywilnoprawnych”.


Na etapie podejmowania decyzji w sprawie dopuszczalności drogi sądowej sąd nie jest uprawniony do rozstrzygania o zasadności roszczenia powoda; ma obowiązek merytorycznego rozpoznania sprawy, jeśli tylko w pozwie sformułowane są żądania opierające się na normach cywilnoprawnych, a takimi niewątpliwie są prawa i wolności osobiste wskazane w rozdziale II ustawy zasadniczej.

Jak wskazał SN w postanowieniu z 22 kwietnia 1998 r. (I CKN 1000/97, OSN 1999, nr 1, poz. 6) droga sądowa jest dopuszczalna zawsze wtedy, gdy powód opiera swoje roszczenie na zdarzeniach prawnych, z których takie skutki mogą wynikać. Wywiódł SN iż dopuszczalność drogi sądowej w żadnym razie nie zależy od wykazania stosunku prawnego między stronami. Podobne sformułowania znajdujemy w postanowieniu Sądu Najwyższego z 10 marca 1999 r. (II CKN 340/98, OSN 1999, nr 9, poz. 161). W tezie podkreślono, że “dopuszczalność drogi sądowej zależy od okoliczności faktycznych przytoczonych przez powoda jako podstawa roszczenia, nie jest natomiast warunkowana wykazaniem istnienia tego roszczenia; nie jest także uzależniona od zarzutów pozwanego ani zastosowanego przez niego sposobu obrony.”


Konieczne jest w tym miejscu podkreślenie, że w stanach faktycznych będących podstawą obu rozstrzygnięć chodziło o skutki działań władczych administracji publicznej. Sąd Najwyższy rozpatrywał więc kwestię dopuszczalności drogi sądowej w sprawach dotyczących roszczeń nie mających swego źródła w stosunkach cywilnoprawnych. Wręcz przeciwnie, w obu przypadkach chodziło o skutki działań władczych organów państwa. Mimo to, dopuszczalność drogi sądowej przed sądem cywilnym została uznana. Także w uzasadnieniu postanowienia z 6 kwietnia 2000 r. (II CKN 285/2000) Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na konstytucyjny walor zakresu dopuszczalności drogi sądowej. Na szczególne podkreślenie zasługuje sformułowanie, iż “wątpliwości dotyczące przedmiotowego zakresu prawa do sądu powinny być wyjaśnione przy założeniu konstytucyjnego domniemania prawa do sądu”.


Z tych względów ewentualne pozwy o zasądzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia za prewencję prasy w strefie przygranicznej dokonaną przez funkcjonariuszy służb państwowych są dopuszczalne i zasadne.


Autorem niniejszego artykułu prasowego jest Pan Marek Jarocki - wykładowca w jednej ze śląskich uczelni wyższych i redaktor naczelny czasopisma "Centralny Szpital Psychiatryczny" wpisanego przez Sąd Okręgowy w Katowicach do rejestru dzienników i czasopism pod poz. Pr.3016. Jeżeli artykuł spodobał się Tobie, wspomóż jego Autora poprzez wpłatę dowolnej kwoty na jego rachunek bankowy:


Marek Jarocki 60 2490 0005 0000 4000 7234 4956

69 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie