Bandyci z OPP w Warszawie

Zaktualizowano: lip 6

Analiza prawnicza jednego z wielu bandyckich czynów policjantów z OPP w Warszawie

Zapewne większość Warszawiaków zna historię bandyckich wyczynów policjantów z Oddziału Prewencji Policji w Warszawie przeciwko właścicielom lokalu Piw-Paw w Warszawie przy ul. Żurawiej 32/34 i ich gościom. Pokrzywdzonym ich działaniami jest również autor niniejszego artykułu, co potwierdza świadek zdarzenia - redaktor naczelny i wydawca dziennika internetowego www.crisis-consulting.pl. W dniu 11 kwietnia 2021 r. około godziny 1.00 w Warszawie przy ul. Parkingowej, 00-518 Warszawa, podeszła do nas grupa pięciu umundurowanych policjantów. Przewodził im nieznany mi z imienia i nazwiska policjant w stopniu starszego sztabowego policji. Wzrost około 170 cm. Nie przedstawił się, lecz zapytał „gdzie jest maseczka”. Pokazałem mu, że mam założoną na szyi. Jestem alergikiem więc noszę antyalergiczną na okoliczność przemieszczania się po obszarach, gdzie występują alergeny. Starszy sztabowy policji powiedział do mnie „a gdzie ma być?” co w mojej ocenie sugerowało usiłowanie wywarcia presji psychicznej abym przestrzegał niemające mocy sprawczej zalecenia Rady Ministrów odnośnie zasłaniania ust i nosa. Odpowiedziałem mu, że dopóki prawo nie będzie mnie do tego obligowało, nigdy nie będę tego robił. Wyjąłem telefon komórkowy w celu zarejestrowania dziennikarskiego przebiegu zdarzenia. Ten sam policjant zabronił mi wykonania tej czynności.


Następnie posterunkowa Pilska (odczytałem nazwisko z jej umundurowania, stopnie policyjne znam z naramienników, zaś jej nr służbowy ustaliłem dzięki dziennikarzowi Tomaszowi Różańskiemu – świadkowi zdarzenia) zażądała ode mnie okazania dowodu osobistego. Aby uniknąć dalszego naruszania moich praw, tj. bezprawnego zatrzymania w celu również bezprawnego uzyskania moich danych osobowych, okazałem jej swój dowód osobisty poprzez wręczenie. Jednocześnie wezwałem ją do podania podstawy prawnej podejmowanych wobec mnie czynności, czego nie uczyniła. Po spisaniu moich danych poinformowała mnie, że nakłada na mnie mandat karny w kwocie 50 PLN za niezakrywanie ust i nosa. Odmówiłem jego przyjęcia bowiem w Polsce nie ma ustanowionego prawnego obowiązku zakrywania ust i nosa – i taki obowiązek nie może zostać ustanowiony nawet w akcie rangi Konstytucji RP.


Nie kwestionuję, że zgodnie z Ustawą o zwalczaniu i zapobieganiu chorobom zakaźnym u ludzi Rada Ministrów jest uprawniona do wydawania rozporządzeń. Jednakowoż, na mocy obowiązujących przepisów Konstytucji RP, a także ratyfikowanych przez Polskę umów międzynarodowych, wszelkie przepisy z rozporządzeń dotyczące konstytucyjnych praw i wolności (wolność swobodnego oddychania niezbędnego dla życia – art. 38 K RP, regulacja ius posituvum wynikająca z ius naturale: John Finnis w: Prawa naturalne i uprawnienia naturalne. Warszawa: Dom Wydawniczy ABC, 2001, za składową ius naturale prawo do ochrony życia obejmującego zdrowie i wolność od bólu) nie mają żadnej mocy sprawczej. W polskim systemie prawnych obowiązuje zasada lex superior derogat legi inferiori (łac.: ustawa nadrzędna uchyla ustawy podrzędne). Zgodnie z tą zasadą norma prawna o wyższej mocy prawnej uchyla normy prawne o niższej mocy prawnej. Przykładowo, jeżeli norma zawarta w rozporządzeniu jest sprzeczna z normą zawartą w ustawie (Konstytucją RP), należy stosować normę zawartą w ustawie (Konstytucji RP). Zasada wyrażona tą paremią pozwala przede wszystkim jednoznacznie rozstrzygnąć wątpliwości jakie pojawiają się w przypadku kolizji norm prawnych, zwłaszcza ustaw i aktów podustawowych (wykonawczych). Gdyby zasada taka nie obowiązywała, akty stanowione przez ustawodawcę mogłyby być łatwo zmienione przez każdego ministra lub Radę Ministrów. W hierarchii generalnych aktów prawnych ustawa jest wyżej, ponieważ pochodzi od Sejmu i to ona ma pierwszeństwo, a rozporządzenie może być wydane tylko na podstawie ustawy i regulować tylko kwestie przypisane mu przez ustawę – z wyłączeniem spraw, który na mocy Ustawy Zasadniczej mogą być regulowane wyłącznie w formie ustawowej.


Zasadność powyższego potwierdza wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 8 lipca 2003 r. sygn. akt P 10/02 (sentencja została ogłoszona dnia 31 lipca 2003 r. w Dz. U. Nr 134, poz. 1265), zgodnie z którym w myśl art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie. Przepis ten musi być interpretowany przy uwzględnieniu pozostałych przepisów konstytucyjnych dotyczących stanowienia prawa powszechnie obowiązującego. Istotne znaczenie mają w szczególności przepisy określające zasady rozdziału materii prawodawczych między ustawę a akty podustawowe.


Rozważając zasady podziału materii między ustawę a rozporządzenie, Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę, że obowiązująca Konstytucja nakazuje, aby ustawa w sposób zupełny i wyczerpujący regulowała wszystkie sprawy o istotnym znaczeniu dla urzeczywistnienia wolności i praw człowieka i obywatela zagwarantowanych w Konstytucji. Do unormowania w drodze rozporządzenia mogą zostać przekazane tylko takie sprawy, które nie mają istotnego znaczenia dla urzeczywistnienia wolności i praw człowieka i obywatela zagwarantowanych w Konstytucji, przy czym upoważnienie do wydania rozporządzenia musi spełniać wymagania określone w art. 92 Konstytucji, a jednocześnie samo rozporządzenie musi być zgodne z warunkami określonymi w wymienionym przepisie konstytucyjnym” (wyrok z 19 lutego 2002 r., U. 3/01, OTK ZU nr 1/A/2002, s. 34). Rozporządzenie jest bowiem jedynie aktem wykonawczym do ustawy i nie może regulować żadnych kwestii zastrzeżonych na mocy Konstytucji RP do wyłączności ustawowej.


Trybunał Konstytucyjny przypominał, że uzależnienie dopuszczalności ograniczeń praw i wolności do ich ustanowienia tylko w ustawie jest czymś więcej niż tylko przypomnieniem ogólnej zasady wyłączności ustawy dla unormowania sytuacji prawnej jednostek, stanowiącej klasyczny element idei państwa prawnego. Jest to także sformułowanie wymogu odpowiedniej szczegółowości unormowania ustawowego. Skoro ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanawiane tylko w ustawie, to kryje się w tym nakaz kompletności ograniczenia danego prawa i wolności, tak aby już na podstawie lektury przepisów ustawy można było wyznaczyć kompletny zarys (kontur) tego ograniczenia. Niedopuszczalne jest natomiast przyjmowanie w ustawie uregulowań blankietowych, pozostawiających organom władzy wykonawczej swobodę normowania ostatecznego kształtu owych ograniczeń, a w szczególności wyznaczania zakresu tych ograniczeń (wyrok z 12 stycznia 2000 r., sygn. P. 11/98, OTK ZU nr 1/2000, s. 42).


Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w uzasadnieniu wyroku z dnia 16 marca 2021 r. sygn. akt II KK 64/21, stosownie do art. 92 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu, a organ upoważniony do wydania rozporządzenia nie może przekazać swoich kompetencji innemu organowi. Oznacza to, że rozporządzanie musi być wydane na podstawie wyraźnego szczegółowego upoważnienia, mieścić się w zakresie określonym w upoważnieniu i w granicach tego upoważnienia oraz nie może być sprzeczne z normami Konstytucji, aktem na podstawie którego zostało wydane i innymi aktami, które regulują materię będącą przedmiotem rozporządzenia. Naruszenie tych warunków wszystkich razem lub choćby jednego z nich powoduje niezgodność rozporządzenia z ustawą, a tym samym nie może być źródłem obowiązku dla obywateli i w konsekwencji podstawą do ukarania za niestosowanie się do tego obowiązku.


Z kolei art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, przy czym ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Kwestie te mają istotne znaczenie w niniejszej sprawie, albowiem warunkiem formalnym zgodnego z Konstytucją ograniczania praw osobistych jest wprowadzenie takich ograniczeń tylko w drodze ustawowej. W ten sposób Konstytucja RP wyraźnie zastrzega wyłączność ustawy przy ograniczaniu konstytucyjnych praw obywateli.


Jest przy tym oczywiste, że nakładanie - obowiązujących erga omnes - ograniczeń w zakresie podstawowych wolności i praw człowieka i obywatela musi odbywać się na podstawie prawidłowo stanowionego prawa, w szczególności zgodnie z podstawowymi zasadami wyrażonymi w Konstytucji, a zatem wprowadzenie powszechnych nakazów i zakazów dotyczących podstawowych praw i wolności obywatelskich może nastąpić tylko w przypadku wprowadzenia jednego z trzech stanów nadzwyczajnych, co dotychczas nie miało miejsca. Zgodnie bowiem z art. 228 ust. 1 Konstytucji R.P., w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej, przy czym biorąc również pod uwagę ust. 3 powoływanego art. 228 Konstytucji RP - zasady działania organów władzy publicznej oraz zakres, w jakim mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela w czasie poszczególnych stanów nadzwyczajnych - powinna określać ustawa. Skoro pomimo zaistnienia przesłanek do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, władza wykonawcza nie zdecydowała się na wprowadzenie tego stanu, wprowadzając jedynie stan epidemii, a wcześniej stan zagrożenia epidemiologicznego, przy czym żaden z tych stanów nie może być uznany za stan nadzwyczajny w rozumieniu art. 228 Konstytucji, zatem ograniczenia wynikające z wprowadzenia takiego stanu nie mogą naruszać podstawowych praw i wolności.


Oczywiście, wolność ta nie ma charakteru nieograniczonego oraz bezwarunkowego i – jak już wyżej zauważono – może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie, przy czym restrykcje w tym zakresie mogą być ustanawiane tylko w sytuacjach określonych w art. 31 ust. 1 i 3 Konstytucji RP. Z kolei, w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji RP można sformułować trzy kumulatywnie występujące przesłanki ograniczenia konstytucyjnych praw lub wolności obywatelskich. Pierwsza ma charakter formalny i wymaga wprowadzenia określonych ograniczeń w formie ustawy (wyłączone są więc regulacje podustawowe, jakimi są rozporządzenia). Drugą można określić, jako przesłankę materialną – pozwala na wprowadzenie tylko takich ograniczeń, które nie naruszają istoty danej wolności lub prawa podmiotowego. Trzecia natomiast, wytycza granice dopuszczalnego ograniczenia, tj. uznaje za akceptowalne takie ograniczenie, które jest konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób (por. P. Wiliński, "Proces karny w świetle Konstytucji", Warszawa 2011, r. 272-273 i cyt. tam orzecznictwo TK; a także wyrok TK z dnia 11 listopada 1998 r., K 39/97).


W odniesieniu do obowiązku przestrzegania nakazu zachowania ustawowej formy wprowadzania ograniczeń naruszających sferę wolności obywatelskich, w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12 stycznia 2000 r. (P 11/98, OTK 2000, z. 1, poz. 3) zwrócono też uwagę na to, że „skoro ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanawiane "tylko" w ustawie, to kryje się w tym nakaz kompletności unormowania ustawowego, które musi samodzielnie określać wszystkie podstawowe elementy ograniczenia danego prawa i wolności, tak aby już na podstawie lektury przepisów ustawy można było wyznaczyć kompletny zarys (kontur) tego ograniczenia. Niedopuszczalne jest natomiast przyjmowanie w ustawie uregulowań blankietowych, pozostawiających organom władzy wykonawczej czy organom samorządu lokalnego swobodę normowania ostatecznego kształtu owych ograniczeń, a w szczególności wyznaczania zakresu tych ograniczeń".


Także w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 czerwca 2000 r. (K 34/99, OTK 2000, z. 5, poz. 142) podkreślono, że „Ustawodawca nie może przekazywać do unormowania w drodze rozporządzenia spraw o istotnym znaczeniu dla urzeczywistnienia wolności i praw człowieka i obywatela zagwarantowanych w konstytucji. Wymienione sprawy muszą być regulowane bezpośrednio w ustawie.” Z tego wywodzi się, że brak zachowania ustawowej formy dla ograniczeń wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP prowadzić musi do dyskwalifikacji danego unormowania, jako sprzecznego z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wyroki TK: z dnia 19 maja 1998 r., U 5/97; z dnia 12 stycznia 1999 r., P 2/98 i z dnia 12 stycznia 2000 r., P 11/98; z dnia 13 lipca 2011 r., K 10/09, OTK-A 2011, z. 6, poz. 56; z dnia 19 lipca 2011 r., P 9/09, OTK-A 2011, z. 6, poz. 59).


Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, że akty prawne rangi niższej niż ustawa nie mogą wpływać na podstawową wolność wyboru odnośnie przestrzegania zaleceń w nich zamieszczonych. Pomijając niekonstytucyjność przepisów wydanych przez Radę Ministrów odnośnie zakrywania ust i nosa, zgodnie ze stanowiskiem Pana Doktora Nauk Prawnych Marka Jarockiego przepisy te nie mają mocy sprawczej również z tego powodu, iż według definicji w słowniku języka polskiego PWN termin "zakrywać" lub "zakryć" oznacza:


1. «położyć coś na czymś, czyniąc to niewidocznym»

2. «znaleźć się na czymś, przed kimś lub czymś, czyniąc coś lub kogoś niewidocznym lub zabezpieczonym od czegoś»

3. «zamknąć czymś jakiś otwór»

4. «ukryć przed kimś emocje, zamiary lub prawdę»


Termin "zakrywać" jak tez "zakryć" należy odróżnić od terminu "zakryć się" lub "zakrywać się", który oznacza:


1. «zasłonić się lub okryć się czymś»

2. «zostać zasłoniętym»


W art. 46 b pkt. 13 ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi ustawodawca użył terminu "zakrywania" a nie "zakrywania się". Jest to oczywiście czynność niewykonalna, bowiem byt materialny, jakim jest człowiek, nie może uczynić swoich ust i nosa niewidzialnymi. Tym samym, pomijając brak mocy sprawczej, nakaz czynienia czegokolwiek co jest niemożliwe, jest nieważny. Co więcej, ustawodawca posłużył się terminem "określonych". Termin ten oznacza «sprecyzowany, wiadomy, pewny». Domniemanie racjonalności ustawodawcy nakazuje założenie, że ustawodawca tworząc prawo wie co robi. Skoro więc posłużył się terminem "w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach", to znaczy że Rada Ministrów nie jest uprawniona do wydania przepisu obejmującego wszelkie okoliczności, wszystkie miejsca i wszelkie obiekty. Ma obowiązek wymienić je szczegółowo.


Tym samym, wszelkiego rodzaju obostrzenia konstytucyjnych praw i wolności wydane przez Radę Ministrów w formie rozporządzeń nie mają żadnej mocy sprawczej ani wobec obywateli Rzeczypospolitej Polskiej ani wobec cudzoziemców znajdujących się na jej terytorium. Co oznacza, że należy je interpretować wyłącznie jako zalecenia, i uszanować wolność osobistą każdego człowieka i jego prawo do swobodnego wyboru co do postępowania zgodnie z nimi lub nie.


Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 13 marca 1990 r., V KZP 33/89, OSP 1990, nr 10, s. 727 stwierdził, iż wolność osobista oznacza możliwość (niezależność, swoboda) podejmowania przez człowieka decyzji zgodnie z własną wolą. Wolność osobista nie jest przez państwo konstytuowana, lecz jest ona w stosunku do niego pierwotna. Możliwość samodzielnego wybierania sposobu postępowania przez osobę ludzką wynika z natury człowieka, nie zaś za przyznany przez państwo przywilej, którego realizacji jednostka może dopiero się domagać przed jego władzami na podstawie ustanowionych praw. To, co stanowi jej istotę, to możliwość wyboru przez jednostkę własnej drogi życiowej, prowadzącej w dowolnie obranym kierunku oraz podążania nią i w ten sposób kształtowania własnego losu. Wolność osobista wydaje się niejako zaadresowana do każdego z osobna, daje mu bowiem określoną możliwość samorealizacji.


Konstytucja RP z 1997 roku przyznaje wolność osobistą „każdemu”, a więc nie tylko obywatelom polskim, lecz również cudzoziemcom i bezpaństwowcom znajdującym się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Oznacza to, że każdy żyjący człowiek, czyli osoba fizyczna, może dochodzić państwowej ochrony w razie jej naruszenia. Wynika to w dużej mierze z oddziaływania na polskiego ustrojodawcę standardów międzynarodowych, gdyż niejako zgodnie z ich modelem tworzono polski katalog praw i wolności konstytucyjnych.


Wolność osobista jest związana z prawem do nietykalności osobistej, które może być uznane za synonim bezpieczeństwa - egzystencjonalnej potrzeby wynikającej z obiektywnych warunków bytowania oraz z relacji pomiędzy tymi warunkami a jednostką. Jego podmiotem mogą być wszystkie jednostki mające własne interesy i wyrażające ambicje realizacji tych interesów. Bezpieczeństwo jest więc wartością, której osiągniecie stanowi powinność elementarną, stojąc ponad różnorakimi przejawami aktywności społecznej. Istotne jest to, że bezpieczeństwo nie może i nie powinno być rozpatrywane jako wartość odrębna od innych, czyli posiada charakter interdyscyplinarny i utylitarny. Potrzeba poczucia bezpieczeństwa powoduje wolę dążenia do jej zaspokojenia. Wynika to z faktu przechodzenia od fazy aspiracyjnej do realizacyjnej tak poszczególnych jednostek, państw, jak i systemów międzynarodowych.


Istotą tak rozumianego prawa do nietykalności osobistej jest zagwarantowanie obywatelowi, że nie zostanie pozbawiony wolności przez samowolę sprawujących władzę ani przez nikogo innego. Nietykalność osobista czy też wolność od środków przymusu oznacza, że wobec jednostki nie mogą zostać zastosowane represje takie jak bicie, ranienie, torturowanie fizyczne, ale także dręczenie psychiczne. Przysługuje jej pierwszeństwo i nadrzędność logiczna w stosunku do unormowań składających się na system ochrony sfery fizycznej i psychicznej integralności osoby ludzkiej z tego względu, że poszanowanie nietykalności osobistej człowieka z konieczności wymaga wykluczenia ingerencji w postaci poddawania człowieka nieludzkiemu traktowaniu, na przykład poprzez nielegalne wymuszanie zakrywania ust i nosa.


Rozpatrywanie instytucji wolności osobistej i nietykalności osobistej wymaga przeanalizowania najważniejszych ratyfikowanych umów międzynarodowych. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku – stworzona po okrucieństwach sprowadzonych na ludzkość przez władzę tyranów - zawiera liczne przepisy gwarantujące jej zachowanie. I tak, już w art. 3 jest mowa o przysługującym każdemu człowiekowi prawie m. in. do wolności, przy czym, jak się uważa, traktuje on o wolności rozumianej szerzej aniżeli tylko ochronie przed bezprawnym pozbawieniem swobody wyboru miejsca bytowania. I choć sama Deklaracja jest dokumentem o charakterze politycznym, a ponadto od jej przyjęcia stworzono wiele nowych umów międzynarodowych poświęconych tej tematyce, to jednak doniosłość deklaracji każe przyznawać jej rangę ius cogens, czyli norm obowiązujących państwa niezależnie od tego, czy były sygnatariuszami danej umowy międzynarodowej. Poza tym, traktowana jest jako zwyczaj międzynarodowy, i jako taki posiada oczywiście moc prawną. Tym bardziej, że członkowie organizacji w Deklaracji Milenijnej Narodów Zjednoczonych, uchwalonej na LV sesji Zgromadzenia Ogólnego, zobowiązali się w pełni respektować i stać na straży Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Warto jeszcze wspomnieć o istotnym zastrzeżeniu zawartym w art. 29 ust. 3 deklaracji, który implikuje, że nie można wykorzystać omawianego prawa w sposób sprzeczny z celami i zasadami ONZ, wyłożonymi w Karcie Narodów Zjednoczonych.


Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 roku już wyraźniej wypowiada się o kwestiach, poruszanych przez art. 9 Deklaracji. W art. 9 jest zapis konkretyzujący, że można zostać pozbawionym wolności na podstawie tylko i wyłącznie przesłanek ustawowych. Europejska Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 1950 roku – fundament systemu Rady Europy – w art. 5 przyznaje prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, które nie dotyczy ogólnej wolności człowieka, lecz jedynie ochrony przed samowolnym lub bezprawnym ograniczeniem przez agendy państwa swobody dysponowania przez człowieka swą osobą. Karta Praw Podstawowych, której art. 6 dotyczy prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego, ujmując je expressis verbis podobnie jak Konwencja. Łączenie zresztą wolności i bezpieczeństwa stanowi wyraz pewnej tendencji we współczesnym prawie, choć wartości te bywały sobie przeciwstawiane jako wykluczające się wzajemnie.


Wracając do Konstytucji RP, Ustawa ta wspomina o możliwości ograniczenia wolności osobistej i nietykalności osobistej. Przede wszystkim, norma art. 41 ust. 1 in fine wprowadza ustawową wyłączność wprowadzania ograniczeń lub pozbawienia wolności. Choć dalsze przepisy art. 41 mówią już tylko o pozbawieniu wolności, należy zgodnie z wnioskowaniem a maiori ad minus rozciągnąć również na ograniczenie wolności. Taka regulacja zapobiega arbitralnemu ograniczeniu wolności przez organy władzy wykonawczej, zwłaszcza doraźnemu i w szczególności ze względów politycznych lub w celu uzyskania społecznego poparcia, a także implikuje istnienie po stronie organu władzy publicznej obowiązku powołania się na przepis rangi ustawowej przy każdorazowym ograniczeniu wolności kogokolwiek i z jakichkolwiek powodów. Sama zaś ustawa, o której mowa w art. 41, powinna wyraźnie precyzować, kto, kiedy, z jakich powodów i na jakiej podstawie może działać z naruszeniem wolności osobistej jednostki.


Dopełnienie tej gwarancji stanowi ogólna regulacja art. 31 ust. 3, stanowiąca wobec niej lex generalis, wprowadzająca zasadę wyłącznie ustawowego regulowania ograniczeń w zakresie korzystania z wolności i praw konstytucyjnych, i to zgodnie z wartościami w tej regulacji wyrażonymi. Takie ograniczenie nie może w żadnym razie godzić w istotę wolności osobistej i nietykalności osobistej. Ograniczenie bowiem swobody decydowania o własnym losie musi mieć istotne społeczne podstawy. Nie istnieją od tej zasady żadne wyjątki w polskim systemie prawnym.


Wreszcie, ograniczenia wolności osobistej i nietykalności osobistej mogą zostać wprowadzone w stanach nadzwyczajnych. Odmiennie rzecz się przedstawia gdy chodzi o stan wyjątkowy i wojenny, a więc te, które mogą zostać wprowadzone z powodu określonych zjawisk społecznych lub politycznych, i w przypadku stanu klęski żywiołowej, którego racją wprowadzenia jest katastrofa naturalna.


Moją wolą i moim prawem jest nieprzestrzeganie maseczkowych zaleceń Rady Ministrów wydanych w formie rozporządzeń do Ustawy o zwalczaniu i zapobieganiu chorobom zakaźnym u ludzi. Mam do tego konstytucyjnie gwarantowane prawo. Obowiązkiem państwa polskiego jest zapewnić mi ochronę prawną przed dyskryminacją ze strony policjantów za korzystanie z tego prawa. Nawet, gdyby prawo pozytywne nie wynikało ze wskazanego wyżej ius naturale, a zakrywanie (a nie zasłanianie) ust i nosa byłoby wykonalne fizycznie, Konstytucja RP wyklucza moc sprawczą przepisów, których przestrzeganie jest szkodliwe dla zdrowia. A takimi przepisami są maseczkowe zalecenia Rady Ministrów. Uniemożliwianie prawidłowej wentylacji dróg oddechowych oznacza wzrost poziomu dwutlenku węgla w krwiobiegu. Organizm pozbawiany jest naturalnej ilości najsilniejszego środka leczącego choroby układu oddechowego – tlenu cząsteczkowego (O2). Ponadto, maski antycovidowe najczęściej są pochodzenia petrochemicznego. Im nowsza jest maseczka, tym więcej wydziela lotnych substancji chemicznych. Najczęściej są one pochodzenia petrochemicznego. Im nowsza maska i im dłużej noszona, tym większa ich ilość trafia do dróg oddechowych użytkownika. Przepełnienie płuc toksyczną substancją chemiczną może wywołać zaburzenia oddychania. Wiele osób cierpi na różne choroby układu oddechowego lub nadwrażliwość chemiczną, bóle i zawroty głowy, zmęczenie. Uniemożliwianie prawidłowego odkaszlnięcia, wykichania zarazków oraz wyplucia flegmy i śluzu jest kolejnym czynnikiem chorobotwórczym związanym z zakrywaniem ust i nosa. Systematycznie zatruwa krew i organy wewnętrzne organizmu. Zakłócone oddychanie zwiększa stres. Stres obniża odporność. Podczas stresu podwyższa się poziom kortyzolu. Prowadzi to do upośledzenia zdolności poznawczych, wytłumia funkcje tarczycy, powoduje hiperglikemię, zmniejsza gęstość kości i tkankę mięśniową, podwyższa ciśnienie krwi, obniża odporność na reakcje zapalne w ciele, spowolnia gojenie się ran. Im dłużej jesteśmy zmuszeni do noszenia maski, tym bardziej jest to denerwujące i jednocześnie stresujące staje się samo wychodzenie gdziekolwiek.


Według danych Stowarzyszenia Lekarzy i Chirurgów Amerykańskich, rozmiar cząsteczki wirusa SARS-COV-2 wynosi 0,125 mikrona (μm), wirusa grypy dla porównania 0,08-0,12 μm. Nawet maska chirurgiczna ma otwory między jej włóknami kilkaset razy większe niż średnica cząsteczki wirusa, najczęściej około 100 mikronów (μm). Jest to niewystarczający poziom filtracji w odniesieniu do jakichkolwiek wirusów. Nadzieja, że noszenie maseczek zapobiega rozprzestrzenianiu się pandemii jest taka jak na złowienie szprotki siecią na wieloryby.


Brak skuteczności masek chirurgicznych wskazuje, że wszelkie inne formy zasłaniania twarzy są bezsensowne. Jeżeli jednak ktoś decyduje się na irracjonalne posłuszeństwo faszystowskim wytycznym Rady Ministrów, powinien zmieniać maseczkę nie rzadziej niż co piętnaście minut. Jest to spowodowane tym, że ze względu na dużą wilgotność i temperaturę pod maską następuje przyspieszone namnażanie się groźnych patogenów z przełyku oraz jamy ustnej.


Według dyrektora ds. badań firmy Pfizer, dr Mike Yeadon, test PCR nie rozróżnia zakaźnego wirusa od niezakaźnego kwasu nukleinowego. Ministerstwo Zdrowia codziennie straszy komunikatami dotyczącymi liczby osób rzekomo zakażonych SARS-CoV-2, bazując na badaniach wymazów z nosogardzieli metodą PCR, czyli łańcuchowej reakcji polimerazy (ang. polymerase chain reaction). Problem w tym, że tą metodą stosowaną na masową skalę w laboratoriach diagnostycznych w Polsce i na świecie nie da się w żadnym razie potwierdzić zakażenia SARS-CoV-2.


Angażowanie całego społeczeństwa do walki z wydumaną pandemią (niewidzialnym fikcyjnym wrogiem), kosztem jego zadłużania i zubożania oraz doprowadzania do niewydolności „służby zdrowia”, którą skupia się na fikcyjnym zagrożeniu o znikomej śmiertelności na poziomie zwykłej sezonowej grypy, kierując na niego wszelkie środki i działania, a przy tym ignorując dotychczas rozpoznane i leczone schorzenia śmiertelne, zwiększając jeszcze bardziej ich śmiertelność, to zbrodnia przeciw ludzkości. Za zasłoną zaplanowanej pandemii strachu, rządy z premedytacją generują dla własnych narodów gigantyczne długi, niemożliwe do spłacenia przez te społeczeństwa. W efekcie ma to doprowadzić do utraty suwerenności państw narodowych oraz ich rozpadu, przejęcia ich w zarządzanie przez korporacje, doprowadzenie do utworzenia systemu totalitarnego (w którym człowiek nie ma żadnych praw) z jednym rządem światowym na czele. Ten system totalitarny wdrażany przy równoczesnym masowym ogłupianiu społeczeństw, jest opisany między innymi w książce Aldus’a Huxley’a „Nowy Wspaniały Świat”.


Przysłowiowym „gwoździem do trumny” wszelkich, nakazów, zakazów i obostrzeń dotyczących m.in. zasłaniania ust i nosa jest opublikowany pod adresem listlekarzy.pl otwarty list 430 polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz i mediów z 5.10.2020 roku jako wiarygodnego źródła merytorycznej wiedzy na temat wykreowanej w przestrzeni publicznej jedynie opartej na kłamstwach pandemii strachu:


„W sytuacji zagrożenia infekcją należy wzmacniać naturalną odporność poprzez zdrowe, pełnowartościowe odżywianie, oddychanie świeżym powietrzem, bez maseczki, zredukowanie stresu i zaspokajanie kontaktów społecznych i emocjonalnych. Z badań naukowych wynika, że śmiertelność ta (z powodu zakażenia SARS-Cov-2) sytuuje się na poziomie 0,02-0,4% czyli na poziomie normalnej fali grypy sezonowej). W Polsce do dn. 7.09.2020 zmarło 300 osób z dodatnim testem PCR bez chorób współistniejących, czyli 0,01%. Rozprzestrzenianie się wirusa zachodzi poprzez zarażenie drogą kropelkową (tylko u pacjentów, którzy kaszlą lub kichają) i aerozolową w zamkniętych, niewentylowanych pomieszczeniach. Dlatego też zakażenie jest niemożliwe na otwartym powietrzu. Śledzenie kontaktu i badania epidemiologiczne pokazują, że zdrowi ludzie (lub nosiciele bezobjawowi z pozytywnym wynikiem testu) są niemalże niezdolni do przeniesienia wirusa, stąd nie są dla siebie nawzajem zagrożeniem. Również przenoszenie wirusa przez przedmioty (np. pieniądze, zakupy czy wózki sklepowe) nie zostało udowodnione naukowo.


Maski są wskazane w przypadku kontaktu z grupą ryzyka lub osobami z niewydolnością oddechową i zmniejszają ryzyko infekcji drogą kropelkową. Jak przedstawiono w badaniach splot włókien w polecanych do powszechnego noszenia maseczkach bawełnianych ma wielkość rzędu mikrometrów, podczas gdy wielkość wirusów mieści się w granicach nanometrów czyli jest 1000-krotnie mniejsza. Nie ma więc podstaw fizycznych do twierdzenia, że maski chronią przed wirusem przenoszonym drogą powietrzną i zmniejszają jego ewakuację w przypadku drogi kropelkowej od chorego z objawami infekcji. Noszenie masek daje efekty uboczne. Niedobór tlenu (ból głowy, nudności, znużenie, utrata koncentracji) pojawia się dość szybko i ma efekt podobny do choroby wysokościowej. Pacjenci skarżą się na bóle głowy, problemy z zatokami i oddychaniem.


Zakumulowane CO2 prowadzi dodatkowo do toksycznego zakwaszenia organizmu, co niekorzystnie wpływa na odporność. Niektórzy eksperci ostrzegają nawet, że wirus rozprzestrzenia się lepiej przy nieodpowiednim noszeniu maski. Belgijski Kodeks Pracy (Kodeks 6) opisuje zawartość CO2 (wentylację w miejscu pracy) rzędu 900 ppm, maksymalnie 1200 ppm w szczególnych okolicznościach. Po noszeniu maski przez 1 minutę ten toksyczny limit jest znacznie podwyższony, trzykrotnie lub czterokrotnie przekraczając dopuszczalne maksymalne wartości. Jest to sytuacja oddychania w bardzo słabo wentylowanym pomieszczeniu. Standardy amerykańskie i unijne określają dopuszczalną koncentrację CO2 800-1500ppm.


Wszystko to stawia wielki znak zapytania wobec całościowej strategii izolacji społecznej i obowiązkowych masek dla zdrowych ludzi - nie ma naukowych dowodów, które by to wspierały. Maksyma "Po pierwsze nie szkodzić" jest właśnie podważana przez obecne środki i wizję możliwego wprowadzenia ogólnej szczepionki, która nie będzie poddana wcześniej szczegółowemu testowaniu.”


Nawet Łukasz Szumowski - były Minister Zdrowia, 26 lutego 2020 roku na antenie RMF FM mówił jednoznacznie o tym, że maseczki nie zabezpieczają przed wirusem i nie widzi sensu ich noszenia. W tym samym materiale zrównał koronawirusa z grypą oraz przychylił się do bezcelowości noszenia maseczek przez osoby, które nie mają objawów wskazujących na chorobę zakaźną.


Jarosław Pinkas, ówczesny Główny Inspektor Sanitarny, 4 września 2020 roku na antenie Radio ZET oświadczył, że maseczki mają raczej funkcję propagandową niż ochronną. Według niego maseczka świadczy o tym, że mamy pandemię (czyli przyznał, że nie decydują o niej aspekty obiektywne). Ma nam ona przypominać, że jesteśmy w trudnym czasie, jakby tu chodziło o wywołanie przez polityków efektu psychozy. Wyciągając z kieszeni swoją bawełnianą maseczkę (brak zachowania jakichkolwiek procedur sterylności i higieny) J. Pinkas przyznał, że cała agenda maseczkowa nie ma aspektu medycznego, lecz psychologiczny. Snuł narrację, że noszenie maseczek jest tylko zaleceniem, który każdy ma obowiązek przestrzegać a przymus ich zakładania i wymagania nie musi mieć pokrycia w polskim prawie. Zasygnalizował, że element opresyjności jest niewskazany a najlepszą metodą wprowadzenia wymogu maseczkowego ma być kodowanie siebie nawzajem poprzez wywieranie presji społecznej z odwoływaniem się do odpowiedzialności, racjonalności.


Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów, 30 czerwca 2020 roku na wiecu w Świdniku, nawoływał seniorów do wzięcia udziału w nadchodzących wyborach twierdząc, że ta choroba została zwalczona i jest pod kontrolą, więc „nie ma się czego bać”. Zrównał ją z innymi chorobami i namawiał, aby się nie bać na zapas. Publicznie zaaprobował również chodzenie na wiece bez maseczek, pomimo panującego wtedy rządowego "nakazu zasłaniania ust i nosa" . W dniu 1 lipca 2020 roku na wiecu w Tomaszów Mazowieckim, przekonywał, że nie należy się obawiać tego wirusa, bo „on jest już w odwrocie, już teraz nie trzeba się jego bać”, ponieważ „trzeba pójść na wybory tłumnie”.